Bezalkoholowe eventy – czy mają szansę przyjąć się w Polsce?

Zdrowy styl życia, dbanie o swój organizm, poświęcanie czasu dzieciom, a może walka z samym sobą i dotychczasowymi przyzwyczajeniami? Te wszystkie motywy posłużyły jako inspiracja do wykreowania coraz większej ilości eventów, na których uczestnicy… nie napiją się alkoholu. Trend stał się wyjątkowo popularny za granicą. W Polsce dopiero raczkuje, jednak czy istnieje w ogóle prawdopodobieństwo, że przyjmie się on w naszym kraju?

Choć zdrowe odżywianie i dbanie o ciało weszło już w nawyk wielu Polakom, to jednak zrezygnowanie z napicia się wysokoprocentowego napoju nie należy do najczęstszych zjawisk! Oczywiście nie generalizujemy – jest wiele osób, które alkoholu po prostu nie piją. Mimo to event czy jakakolwiek inna impreza to bardzo często świetna okazja do wspólnego wypicia drinka, lampki wina czy kieliszka czystej wódki. Chwila rozrywki nikomu jeszcze nie zaszkodziła, mimo to coraz częstsze inicjatywy bezalkoholowe pokazują odbiorcom, że można bawić się inaczej. Jednak tu nasuwa się pytanie: można, czy trzeba?

Napoje euforyczne – natura zamiast alkoholu

Summit Ideas Festival w Los Angeles to wydarzenie, które ma na celu prezentowanie ludziom zupełnie nietypowych, innowacyjnych rozwiązań. Na ubiegłorocznej edycji swoje możliwości pokazała marka Kin. To pomysł na nowe, bezalkoholowe rozwiązanie na eventach. Firma zaprezentowała się na imprezie zamkniętej, przed zaproszonymi przedsiębiorcami, artystami i naukowcami. Kin posługuje się hasłem „All bless, no booze”, czyli po prostu błogością bez alkoholu. Motywacją do stworzenia inicjatywy „magicznych” napojów bez procentów była zabawa pod kontrolą i wykluczenie uciążliwego kaca, a także zdrowie uczestników eventu.

Co zawiera taki napój? Naturalne zioła i grzyby redukujące stres używane często w tradycyjnej medycynie chińskiej i indyjskiej. Dodatkowo znajdują się w nim składniki odżywcze, które pomagają utrzymać formę i równowagę organizmu. Uzupełniają brakujące składniki i dzięki nim napój działa nieco inaczej, niż alkohol. Kiedy procenty wypłukują z naszych organizmów co popadnie – przez co czujemy się źle, a na drugi dzień mamy kaca – to w przypadku Kin takiego efektu po prostu nie ma. Produkty są w pełni legalne i nie zawierają substancji narkotyzujących ani alkoholu.

Kameralny bar koktajlowy zorganizowany przez Kin.

Nowe doświadczenia w starym wydaniu

Podczas Summit Ideas marka Kin postanowiła zaserwować ludziom experience z udziałem napojów euforycznych. Marka serwowała koktajle bezalkoholowe podczas happy hour w centrum konferencyjnym na świeżym powietrzu. Tam przez cały dzień odbywały się zajęcia z jogi i medytacji. Następnie, wieczorową porą event przeniósł się do piwnicy teatru w Los Angeles, w centrum miasta. Uczestnicy zostali zaproszeni tam osobiście! To było wydarzenie tylko dla wybranych.

Na miejscu można było zobaczyć bar wystylizowany na ekskluzywny bar koktajlowy. Czerwone światła i starannie dobrana scenografia tworzyła wyjątkowe miejsce, jednak bez alkoholu. Kiedy wszyscy zajęli miejsca, do uczestników podszedł barman, który zapytał każdego z uczestników o to, jakie są ich oczekiwania wobec doświadczeń. Jedni przyszli tam z ciekawości, inni chcieli poczuć jakiś nastrój lub emocje. Następnie barman stworzył niestandardowe, spersonalizowane drinki dla każdego z uczestników. Były to mieszanki toników Kin i ziół. Zielarz podszedł do stołu i wyjaśniał działanie każdego ze składników i powody ich wyboru, dostosowane do preferencji uczestników! Po 20 minutach odpowiadał na dodatkowe pytania.

Mimo, że Kin alkoholu nie zawiera, to jednak cała otoczka wokół spożywania tego „trunku” była jak najbardziej imprezowa. Uczestnicy poczuli klimat, dobrze się bawili i przy okazji – dowiedzieli czegoś nowego.

„Alkohol” bez alkoholu, czyli dlaczego warto mieć wybór

Na wielu eventach także Heineken postanowił wprowadzić swój pozbawiony procentów napój i postawić go obok napojów alkoholowych! Dla kogo jest ta opcja? Tutaj marka dedykuje swój produkt przede wszystkim kobietom w ciąży, kierowcom czy osobom, które z jakiegoś powodu pić po prostu nie mogą lub nie chcą. Warto, aby wśród osób z kolorowymi drinkami i  tradycyjnym piwem nie czuli się odosobnieni. Choć alkohol „zero” bardzo często gości za barem w wielu lokalach rozrywkowych, to jednak na eventach bardzo często się o nim zapomina. Dlatego pozwólmy cieszyć się smakiem piwa także tym, którzy akurat napić się go nie mogą.

Wdychanie oparów nie grozi kacem!

I tu wcale nie mówimy o niczym nielegalnym. To w pełni bezpieczna opcja, która w pewnej kwestii okazuje się nawet bardziej przyjazna, niż spożywanie standardowych trunków. Istnieją na eventowym rynku firmy, które oferują alkohol w formie parowej! Tego typu atrakcja jest o tyle bezpieczniejsza, że po przyswojeniu alkoholu w tej formie nie występuje kac, ani żadne inne skutki uboczne. Substancja nie zatruwa organizmu, ponieważ nie dostaje się do żołądka. I jest to zaledwie 1/60 tego, co znajdziemy w tradycyjnym, alkoholowym szocie.

Przygotowanie jednego szota wymaga niewielkiej ilości alkoholu, czyli około 30 mg. To wystarczy, aby dać spożywającemu wystarczający efekt błogości i rozluźnienia. Ta ilość jest mniejsza, niż obecna w standardowych drinkach, dlatego jest bezpieczniejsza. Poza tym o wiele szybciej ulatnia się z organizmu, czyli od 15 do 30 minut. Działanie jest natychmiastowe, a skutków ubocznych na drugi dzień nie ma! Dodatkowo spożywający dość szybko będzie zdolny także do prowadzenia samochodu.

Weź dziecko,  nie bierz drinka

Wśród polskich korporacji oraz mniejszych firm popularność zyskały „rodzinne” imprezy. Pomysł jest prosty – jeśli w firmowej ekipie przeważają osoby, które mają już swoje rodziny, to organizowane są wydarzenia dla właśnie takich rodzin z dziećmi. Ale niekoniecznie alkoholowe. Co taki zabieg wykluczenia procentów z menu ma na celu? Integrację rodzin w inny sposób, niż wspólne picie, gry i zabawy dla dzieci i uczestniczenie w nich rodziców, a także „łączenie się” z najmłodszymi, którzy notabene alkoholu nie spożywają! Do tego dochodzi fakt, aby ludzie pozostali po prostu trzeźwi i dawali dzieciom dobry przykład.

Jednak jak to wygląda w praktyce? Dokładnie tak, jak na waszych rodzinnych grillach czy innych urodzinach! Kiedy dzieciaki pójdą spać (albo nawet nie!), dorośli mogą zaszaleć, także z alkoholem. A jeśli firma wymaga tego, aby alkoholu na imprezie po prostu nie spożywać, to w wielu przypadkach wydarzenie kończy się dość wcześnie. Ci, którzy się nie wybawili – idą w grupkach na miasto. Do lokalu, w którym mogą się napić. Sama impreza zyskuje często miano drętwej. W końcu nie wszyscy mają dzieci czy partnerów, których mogą zabrać ze sobą.

Dodatkowo integracja firmowa kojarzy się zwykle z dobrą okazją do tego, aby trochę rozluźnić atmosferę i poimprezować. Zintegrować się z działami, z którymi nie ma się styczności na co dzień i zacieśnić więzi z bliższymi współpracownikami. W końcu ci ludzie spędzają ze sobą czas codziennie w pełnym stresie i ich oczekiwania wobec eventu firmowego są jednoznaczne – odstresowanie, alkohol, jedzenie, impreza, zabawa.

Ze mną się nie napijesz?

Nie jest trudno zgodzić się z tezą, że w Polsce panuje kultura picia. To stwierdzenie nie powinno nikogo urazić – w tym przypadku chodzi o fakt, że alkohol odgrywa dość istotną rolę w społeczeństwie. Umacnia relacje międzyludzkie i rozładowuje atmosferę. Pojawia się przy niemal każdej okazji do świętowania. Na weselu gra główne skrzypce, w piątki i weekendy stanowi element rozrywki, zdarza się także na spotkaniach biznesowych.

Odmawianie picia często kończy się albo obrazą konkretnej grupy lub samego gospodarza, albo podejrzenia ciąży czy jakiejś choroby. Dlaczego? Przyjęło się, że picie z kimś alkoholu pokazuje szacunek. Albo chęć zacieśnienia więzi. Kiedyś mówiono nawet, że „kto nie pije, ten kabluje”. Dlatego na naszych rodzimych eventach nie może zabraknąć szerokiego wyboru alkoholi i dobrego jedzenia.

Skoro w Polsce mamy takie podejście do tematu, to czy takie bezalkoholowe wydarzenia mogą mieć w ogóle miejsce? Tak! Trzeba je tylko zaplanować z głową. I dostosować do grupy docelowej.

Kiedy nie sprawdzi się wykluczenie alkoholu z rozkładu jazdy eventu?
  • Kiedy nie mamy naszemu benificjentowi do zaoferowania nic w zamian. Procenty bywają często „zapchajdziurą” na wydarzeniu, które jest zwykłym kotletem. Czyli imprezą bez polotu, utrzymaną w standardowym schemacie – przemówienie, kolacja, picie, koncert lub DJ.
  • Uczestnik oczekuje alkoholu i jest nastawiony na to, że na evencie napije się z innymi ludźmi. Tego typu eventami mogą być imprezy firmowe, wesela czy integracje.
  • Świętowanie konkretnej okazji – o ile to nie jest impreza z okazji celebrowania wyjścia z alkoholizmu konkretnej osoby, to wszystkie pozostałe przypadki bez toastu z bąbelkami po prostu nie przejdą!
Kiedy „trzeźwe” wydarzenie ma sens i jak się za nie zabrać?
  • W przypadku promowania zdrowego stylu życia. Jeśli założeniem naszego eventu jest sport, zdrowe odżywianie i „bycie fit”, to w tym wypadku alkoholu po prostu nie potrzebujemy. I nasi uczestnicy wydarzenia także nie będą go potrzebowali.
  • Kiedy mamy zamienniki i stawiamy na experience. Napój Kin albo alkohol w formie pary będzie świetnym rozwiązaniem, aby pokazać ludziom zupełnie inny typ rozrywki.
  • Dając ludziom wybór. Dobrze jest po prostu pozostawić ludziom wolną rękę do decydowania. Pokażmy im, że jesteśmy otwarci. Mamy alkohol, ale ciekawe, bezalkoholowe opcje także znajdą się w naszym menu.
  • Jeśli nie mamy alkoholu, zaproponujmy inne, alternatywne atrakcje, które w uczestnikach wzbudzą efekt wow.
  • Wiemy, że nasza grupa odbiorców to ludzie niepijący? Wspaniale! Jednak upewnijmy się, że znaczną większość stanowią osoby, którym brak alkoholu przeszkadzać nie będzie.
  • W przypadku eventów z dziećmi, dla rodzin lub głównie dla dzieci, gdzie rodzice pełnią jedynie rolę opiekunów. Jednak tutaj uważajmy – nie starajmy się zamienić imprezy integracyjnej firmy w przedszkole, bo może się to skończyć niezbyt pochlebną opinią.
Share