Coachella 2019 – nasza relacja z najpopularniejszego festiwalu świata!

Jak wygląda najbardziej mainstreamowy i tym samym najpopularniejszy festiwal na świecie? Czy Coachella to naprawdę tak dobre wydarzenie czy też marketingowe mistrzostwo?

Pojechałam tam, by na własne oczy zobaczyć ten wspaniale wypromowany event i przekonać się, czy naprawdę jest tak idealny, jak może nam się wydawać. Jesteście ciekawi, jak Coachella wygląda okiem event managera?

WYJĄTKOWE MIEJSCE

Zacznę od tego, że to po prostu świetny festiwal. Ale jak sama nazwa wskazuje – festiwal to impreza masowa dla ponad 100.000 osób, w tym przypadku ze wszystkich stron świata! Dlatego Coachella jest żywym tworem, nad którym niełatwo zapanować organizatorom.

Teren festiwalu jest przepiękny i urokliwy, co zdecydowanie stało się największym atutem tego miejsca. Otoczenie gór, palmy na każdym rogu, mnóstwo atrakcji, spektakularne instalacje a przede wszystkim światło, budują niepowtarzalny klimat. Coachella to „experience”, który pozostaje w pamięci uczestników na bardzo długo. Zaczynając od biletów dostarczanych w charakterystycznych pudełkach, kończąc na bogatym lineupie, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Bilety wyprzedają się już w momencie, kiedy jeszcze nie wiadomo, kim będą headlinerzy. To mówi samo za siebie – na tym kultowym wydarzeniu chce się znaleźć się każdy fan muzyki, ale także miłośnik celebrytów, których można spotkać na tym festiwalu. Odsetek pięknie wystylizowanych osób jest jednak tak samo duży jak tych w skąpym stroju kąpielowym. Jedno jest pewne – kiedy poprosisz kogoś o zrobienie zdjęcia, dzieje się magia. Tutaj wszyscy wiedzą jak zrobić dobre ujęcie, w końcu to istny raj dla blogerów i instagramerów.

ZA CO DOCENIAM TEN FESTIWAL?

Za piękne strefy alkoholowe, za jedzenie i szeroki wybór kuchni. Również za to, że można w wyznaczonych strefach za darmo napełnić swoją butelkę wody. Mocnym punktem są również świetne koncerty, a także brak kolejek i wysoki poziom bezpieczeństwa. Mówiąc o braku kolejek mam na myśli czekanie 5 min do toalety i tyle samo po jedzenie lub alkohol. Mam za sobą wydarzenia, na których na zmianę ze znajomymi staliśmy w kolejce często nawet 1,5 h, by odebrać zamówienie. Na Coachelli znajdziecie trzy, a nawet cztery ogromne strefy z alkoholem. Miejsca dostępne są dla osób powyżej 21 roku życia. Przy każdej ze stref znajduje się „id-check”, gdzie w kilka minut pełnoletnie osoby mogą dostać opaski upoważniające je do wejścia. Niektóre z tych stref łączą się z toaletami i strefami gastronomicznymi. Wszystkie znajdują się w sąsiedztwie największych scen, z których można zobaczyć koncert jednocześnie leżąc pod palmą! Oczywiście każda z tych przestrzeni jest bardzo atrakcyjna dla oka. Poza standardowymi stoiskami gastronomicznymi, które tak czy inaczej wyglądają bardzo dobrze i są w klimacie festiwalu, na Coachelli znajdziecie również FOOD MARKET.

Czyli MATCHABAR, KAMBUCHABAR, duży wybór dań vege, kuchnię azjatycką, słynne corn dogi, lobster roll, pizze czy mac & cheese w trzech rodzajach. Dodatkowo w gastronomicznej strefie udostępniono sporo miejsca, gdzie można w spokoju zjeść posiłek. Jest też czysto i klimatycznie. Coachella to wspaniały festiwal, także dlatego, że po prostu nie można się tam nudzić. Yoga w południe, potem lunch pod palmą, krótka drzemka, zwiedzanie instalacji, sklepy, koncerty i tak dalej. Każdy znajdzie tam coś, co będzie mu odpowiadać. Gdyby tego było mało, na festiwalu jest bardzo bezpiecznie, policję konną i ochronę można spotkać dosłownie wszędzie. Nawet przez sekundę nie poczułam żadnego zagrożenia, to się ceni!

GOOD VIBES ONLY

WSZYSCY SĄ DLA SIEBIE MILI I POMOCNI! My Polacy trochę się dziwimy się, że tak można, jednak na Coachelli to wszystko jest bardzo normalne i naturalne. Ludzie to zdecydowanie jeden z największych plusów tego wydarzenia. Przytoczę sytuację, która mnie spotkała, kiedy czekałam w kolejce po pizzę. Dziewczyna stojąca przede mną i moimi znajomymi odwróciła się i zapytała, skąd jesteśmy. Kiedy usłyszała słowo „Poland” zrobiła bardzo specyficzną minę pytając „where the f*** is that?”. Moja polska natura niestety dała się wtedy mocno we znaki i oceniła ją zbyt szybko. Wtedy dziewczyna odwraca się po raz kolejny i mówi „Zamawiajcie co chcecie, ja płacę”. Oczywiście próbowałyśmy z nią negocjować, że dziękujemy nie trzeba, to bardzo miłe, ale damy sobie radę. Nie było dyskusji, dziewczyna powiedziała „Płace za zas, bo jesteście w USA i muszę was dobrze ugościć”. To tylko jedna z kilku sytuacji, która potwierdza fakt, że Coachella pod względem atmosfery jest bardzo wyjątkowa.

NAJWAŻNIEJSZE MUZYCZNE WYDARZENIE ROKU

To duży zaszczyt dla artystów, by pojawić się na jednej z festiwalowych scen. Coachella będąca niegdyś rockowym wydarzeniem otworzyła się na inne style muzyczne. Tym samym zostawiła rockowe brzmienie jako dodatek, a niżeli główną wizytówkę eventu. Gdyby właściciele agencji GOLDENVOICE, czyli organizatorzy Coachelli 20 lat temu usłyszeli, że headlinerem będzie dwudziestoparoletnia księżniczka popu, pewnie nieźle by się uśmiali. Jednak najwyraźniej nie boją się zmian, co działa na ich korzyść. Jednym z fajniejszych muzycznych aspektów są gościnne występy innych artystów. Tak więc na koncercie DJ Snake’a pojawiła się Selena Gomez, Cardi B i Ozuna, z kolei Ariana Grande zaprosiła kultowy boysband NSYNC, pojawiła się też Nicki Minaj i P Diddy. To tylko przykłady, a takich sytuacji było mnóstwo. Duety są momentami największej euforii wśród publiki. Większe emocje wzbudzają tylko hołdy dla nieżyjących artystów i muzyka z lat 80 -tych i 90 -tych. Tak właśnie ZEDD skradł moje serce, kiedy zagrał BOHEMIAN RHAPSODY dla ogromnego tłumu, który zaśpiewał refren a capella. To te momenty, których nigdy się nie zapomina.

DRUGA STRONA EVENTU
PECH, BŁĘDY PRODUKCJI CZY MAŁO PROFESJONALNI ARTYŚCI?

Ciężko to ocenić, ale kiedy okazuje sie, że jeden z artystów w ogóle nie wychodzi na scenę, a drugi spóźnia się 50 minut, publika potrafi się zirytować. Dodatkowo w tym czasie organizatorzy nie podają kompletnie żadnych informacji, więc to po prostu mało profesjonalne zachowanie. Kolejnym takim punktem jest występ artysty, któremu nie działa mikrofon przez połowę koncertu, to też niestety psuje klimat. Takich sytuacji troche się wydarzyło i nie da się o nich zapomnieć, bo przecież wszyscy przyjechali tutaj, aby zobaczyć ulubionych artystów i dobrze się bawić. Jedno jest pewne – opóźnienia i niedociągnięcia mogą nas nieźle wkurzyć.

TEGO NIE ZOBACZYSZ NA INSTAGRAMIE

W krainie social mediów Coachella jest najwspanialszym wydarzeniem roku, na którym po prostu trzeba być! Tam trawa jest cudnie zielona, a wszyscy ludzie uśmiechnięci i świetnie się bawią. Jednak musicie wiedzieć, że i w tym wypadku ideały nie istnieją. Nie dajcie się zwieść pozorom, bo już podczas wejścia na teren eventu można się wybudzić z tej wspaniałej bajki. Wejście kosztuje 450 – 500 $. To sporo pieniędzy nawet dla Amerykanów. Tymczasem aby dojść na teren eventu czekają nas spore korki, a zaraz potem 20 minutowy spacer w 30 stopniowym upale po polu namiotowym. Widać, że organizatorzy starali się zapanować nad tym chaosem wyznaczając symetryczne ścieżki, żeby wizualnie uporządkować przestrzeń. Niestety ten zabieg niewiele pomógł w praktyce. Pole namiotowe tak naprawdę żyje swoim życiem i na pewno nie jest tym w klimacie instagramowych zdjęć z Coachelli. Śmieci kręcą się pod nogami, imprezowicze dochodzą do siebie w różny sposób, przechadzając się w piżamie wśród pięknie wystylizowanych blogerów. Ta strefa wygląda trochę jak obóz dla uchodźców, więc to troche słaby widok na start.

CZY ŚMIECI PASUJĄ DO MOJEGO FEEDU?

Zacznę od tego, że ekipa osób sprzątających jest spora, widać ich wszędzie i non stop pracują. Ale nawyków kulturowych uczestników niestety nie da się zmienić w 3 dni eventu. Coachella co prawda jest międzynarodowym wydarzeniem, jednak przewaga uczestników to Amerykanie. Kto był w Stanach, a zwłaszcza w LA, ten wie, że kosze na śmieci nie pełnią tam zbyt ważnej roli i odpady lądują na chodnikach. To samo dzieje się na Coachelli – patrząc na ilość kubków, papieru, butelek leżących na wydeptanej trawie można łatwo wywnioskować, że przewagą są ludzie, którzy rzucają wszystko pod nogi. To nie tak, że na terenie brakuje koszy – jest ich bardzo dużo! To po prostu ludzie nie mają szacunku dla miejsca, w którym się znajdują, a tym bardziej dla osób pracujących na wydarzeniu. Polecam przyjść pierwszego dnia festiwalu nieco wcześniej, aby nacieszyć oko widokiem pięknej, zielonej i czystej trawy. Jednak trzeba się jednak pospieszyć, bo o 18.00 ten obrazek jest już mniej urokliwy. Ciekawostką jest fakt, iż o zachodzie słońca powstają najbardziej kultowe zdjęcia blogerów i influencerów. Można wtedy zobaczyć popularne osoby odgarniające śmieci na bok lub pod nogi koleżanki, aby w kadrze się wszystko zgadzało. Bo przecież śmieci się nie klikają i nie pasują do feedu na Instagramie :).

6 SCEN, MNÓSTWO INSTALACJI I… BRAK MIEJSCA

Spektakularne instalacje, które można zobaczyć na festiwalu są piękne, dobrze wyglądają na zdjęciach, zostały efektownie podświetlone i… niestety zabierają też sporo miejsca. Patrząc na mapkę eventu, można dostać zawrotów głowy, bo wiele się tam dzieje. Najciekawiej robi się nocą, kiedy każdy próbuje zdążyć na swój koncert. Byłam na Coachelli 3 lata temu, dlatego mam porównanie co do rozplanowania przestrzeni i niestety w tym roku jest to jeden z najsłabszych punktów eventu. Ciągi komunikacyjne i oznaczenia terenu zwyczajnie zniknęły, więc idziesz z tłumem, który zazwyczaj zmierza nie tam, gdzie raczej nie chciałbyś się znaleźć. Przypuszczam, że organizatorzy chcieli stworzyć festiwalowe miasteczko i to udało im się świetnie. Mimo wszystko nikt tego nie docenia po walce z tłumem co godzinę, kiedy chcemy zmienić scenę.

MISJA: POWRÓT DO DOMU

Byłam na wielu festiwalach, więc powroty zawsze są ciężkie, długie, a korki to nieodzowny element imprez masowych. Nigdzie jednak nie trzeba tyle sprytu by wyjść z terenu eventu, co na Coachelli. Opuszczamy festiwal tą samą drogą, którą na niego wchodzimy. Czyli gdybyśmy zapomnieli przez przypadek o namiotach i zabrudzonym terenie, mamy szansę szybko sobie o tym przypomnieć i zostawić w głowie jako ostatnie wspomnienie. Nie brzmi zachęcająco, prawda? Idąc słynną ścieżką “GREEN PATH” do miejsca o cudnej nazwie “FRIENDS & FAMILY PICK UP” trafiamy do ogromnego tłumu ludzi koczujących pod barierkami. Zamawiając UBER-a lub LYFT-a musimy być świadomi, tego że zaczekamy ok 1.5 h na kierowcę, a za przejazd zapłacimy miliony monet. Ochrona festiwalu nie wypuści nas poza bramę, jeżeli nasz kierowca nie podjedzie pod wyznaczony punkt. Zwyczajnie nie można z niego wyjść. Ze względu na to, że nikt z nas nie lubi niepotrzebnie wydanych pieniędzy, jest jedno rozwiązanie, które może uratować nasz budżet. Mianowicie – bardzo polecam negocjacje z lokalnymi kierowcami stojącymi za ogrodzeniem. W pewnym sensie przypomina to negocjacje na targu, jednak zdecydowanie warto się tego podjąć.

CZY CHCIAŁABYM TAM WRÓCIĆ?

Tak, w każdym momencie. Coachella jest magicznym i wyjątkowym wydarzeniem, ale na pewno nie idealnym. Wszyscy jednak wiemy, że ideały są nudne. Ta relacja różni się nieco od innych dostępnych w internecine. Jednak chciałam pokazać wam, że potknięcia zdarzają się wszędzie, a zwłaszcza na tak dużych i znanych festiwalach. Producenci przez lata ciężkiej pracy, ale też przy pomocy influencerów, stworzyli bardzo mocny PR swojego eventu, za co nalezą im się ogromne słowa uznania. Wszyscy wiemy, że najlepsze wydarzenia to te, które zostają w pamięci odbiorcy. Tutaj mamy stuprocentową pewność, że tak właśnie się stanie!

_____________________

Sabina Mentel

Właścicielka agencji TASTE of ART – event creators, wdrażającej autorskie projekty w życie, jak i współpracującej na zasadach B2B z innymi agencjami z branży rozrywkowej. Producent wydarzeń artystycznych oraz doświadczona event manager z pasją do tworzenia niezapomnianych koncepcji. Pasjonatka designu. Pod szyldem TASTY DESIGN pracuje nad koncepcjami scenograficznymi wydarzeń.