Kulisy produkcji Fair Play Dance Camp

10 dni pełnych zajęć tanecznych na najwyższym poziomie, imprezy masowe, koncerty, bitwy i pokazy taneczne, programy edukacyjne i imprezy tematyczne. W lineupie choreografowie i tancerze największych gwiazd sceny muzycznej takich jak: BEYONCE, JUSTIN BIEBER, ARIANA GRANDE, DEMI LOVATO, TAYLOR SWIFT, JUSTIN TIMBERLAKE i wielu innych. Jako polacy nie lubimy się zbytnio chwalić, a co gorsza – nie lubimy chwalić naszych ojczystych projektów, które wyszły z ręki konkurencyjnych agencji.

Warto jednak wiedzieć, że ten międzynarodowy projekt już od prawie 10 lat odbywa się w Krakowie, a FAIR PLAY DANCE CAMP to już zdecydowanie coś więcej niż zwykły event.

 Festiwal czy obóz taneczny?

Sama nazwa wydarzenia już sporo nam mówi, i jestem pewna, że większość z Was od razu przyjmuje, że to kolejny, zwykły obóz dla dzieciaków z pasją. Nic bardziej mylnego. To nie jest tylko obóz taneczny, szereg imprez i zawodów, czy ogromna dawka wiedzy przyswajana w różnych programach edukacyjnych. To wydarzenie, które skupia wszystkie powyższe elementy, dodając do tego element, który w eventach jest najważniejszy…

… czyli Experience.

Od kilku lat odpowiadam za produkcję wydarzenia, przy którym na przestrzeni tego czasu pracowało wiele osób. Wszyscy zgodnie potwierdzają, że camp ciężko jest zakwalifikować do jakiejkolwiek grupy imprez. Wynika to przede wszystkim z różnorodności wydarzenia. Gdybyśmy mieli jednak wybierać, to zdecydowanie pojęcie ‘festiwal’ sprawdza się w tym wypadku najlepiej.

Czasy kiedy na sali wystarczyło ustawić rzędy luster, choreografa stawiano na małym podeście, odpalano głośniki i spokojnie można było zacząć lekcję już dawno minęły. Konkurencja na rynku imprez tanecznych w Europie jest bardzo duża, a oczekiwania uczestników rosną z roku na rok. Z kolei zawód choreografa został w końcu doceniony na światowym rynku artystycznym, a co za tym idzie – wielu z nich zyskało status międzynarodowej gwiazdy. Ogromna popularność w social mediach jak i milionowe odsłony filmów na YouTube powodują, że ich stawki idą znacznie w górę. W riderach pojawiają się coraz to ciekawsze pozycje do spełnienia, a samotne podróże klasą ekonomiczną to już tylko dobry żart minionej dekady. Nie łatwo jest sprostać wszystkim wymaganiom, jednak chyba nieźle nam idzie, ponieważ niezmiennie pozostajemy na podium największych tanecznych imprez w Europie.

Bezsenny maraton czyli FPDC okiem producenta

 Event od początku swojego istnienia odbywa się na terenie kampusu AWF w Krakowie, a zagospodarowanie hal sportowych i terenów zielonych to mocne wyzwanie. Wszyscy wiemy, jak wyglądają obiekty sportowe na naszych polskich uczelniach. Krótko mówiąc – daleko im do nowoczesnych hal, które mogłyby być dobrą bazą pod produkcję.
Jak z kortu tenisowego zrobić przestrzeń, w której zarówno choreograf jak i uczestnik może poczuć się jak na dużej scenie muzycznej? Wymaga to trochę pracy, ale efekt jest całkiem zadowalający. Bez zbędnego pisania zobaczcie zdjęcia przed i po montażach.

W tym wypadku 4 dni na montaż to zarówno mało jak i dużo czasu. Mało pod kątem zrealizowania założonych planów kreatywno-koncepcyjnych. Dużo pod kątem ‘lekkiego’ zmęczenia, które nas dopada, a event jeszcze się nie zaczął… Hala, którą widzieliście wyżej to zaledwie ¼ całej infrastruktury będącej częścią festiwalu. Jest jeszcze hala street, która wieczorem jest przestrzenią imprez, hala beatbox gdzie odbywa się World Beatbox Camp, jak i dwie zewnętrzne strefy chillout z outdoorowymi scenami. Kiedy już wszystko postawimy na nogi, czas na próby i zaraz potem możemy zaczynać jazdę bez trzymanki.

Realizacja   

10 długich dni eventu, dzień i noc. Miesiące przygotowań, kilka dni montażu, próby, 3 różne bitwy taneczne, impreza masowa na Rynku Podgórskim. Następnie duży pokaz taneczny w formie gali biletowanej na prawie 1000 osób, koncerty, programy edukacyjne, sesje zdjęciowe i wywiady. Codzienny recap z eventu publikowany na YouTube, relacje na social mediach, nocne przebudowy hali, montaże poza kampusem… A do tego kontuzje uczestników, odwołane loty, zagubione bagaże artystów, pretensje agentów, trudna współpraca z gwiazdami, wizyty w szpitalach, nieprzewidziane koszty, konflikty, błędna komunikacja, awaria sprzętu, wizyty policji, uzupełnienia dokumentacji… I to wszystko dzieje się w zaledwie 10 dni.

Zmęczenie

Do tego dochodzi zmęczenie, frustracja, brak sił i brak snu. Organizm w pewnym momencie się buntuje, ale Ty musisz iść dalej bo jesteś dopiero na półmetku. Przypomnijcie sobie jak to jest nie spać weekend, każdy z nas przez to przechodził.

A teraz wyobraźcie sobie jak to jest nie spać 2 tygodnie? Uwierzcie, że 2-3 h snu dziennie to nie sen, to głęboka medytacja.. 🙂 To wymaga niezłego treningu, aby w czasie tak dosadnego wyczerpania organizmu nadal myśleć racjonalnie i podejmować właściwe decyzje. Każdy przechodzi ten kryzys inaczej. Jedni płaczą, inni bez podstaw krzyczą na niewinnych współpracowników, jeszcze kolejni muszą zrobić nieco dłuższy power nap na podłodze production office. Każdy sposób jest dobry, ważne by nie zajął zbyt dużo czasu, bo jest robota do zrobienia. Jest jednak jeden wspólny czynnik, który pomaga nam wszystkim przetrwać – ADRENALINA. Jest darmowa, nie musisz nikogo o nią prosić – ona zawsze tam jest i na Ciebie czeka. To nasza najlepsza przyjaciółka.

Co w tym takiego fajnego?

Brzmi groźnie i pewnie nasuwa Wam się pytanie – po co to robisz skoro tak narzekasz? Eventowcom nie trzeba tłumaczyć, bo to po prostu uzależnia. Tak jak wspominałam na samym początku – Fair Play Dance Camp to nie tylko event, to experience w pełnym tego słowa znaczeniu. Jak mówi slogan ‘IT’S NOT A PLACE, IT’S A FEELING’. Nie będę nawet próbować tłumaczyć na czym to polega, bo pewnie mi się nie uda wystarczająco dobrze tego opisać. Jednak ludzie, którzy tworzą event czyli zarówno uczestnicy z ponad 50 krajów świata, ekipa produkcyjna i choreografowie tworzą niesamowitą atmosferę, której nie da się kupić za żadne pieniądze. Przez wiele edycji festiwalu osobom zaangażowanym w projekt udało się stworzyć bardzo mocne COMMUNITY, które jest najlepszą wizytówką wydarzenia. Tego nie zbudują wielkobudżetowe digitalowe kampanie czy najlepszy PR-owiec świata. To bezcenna wartość, o której marzy każdy organizator. Ludzie chcą tutaj wracać, choreografowie marzą by tutaj pracować, podwykonawcy chcą tworzyć event razem z nami. To wszystko pozwala nam zapomnieć o ciężkich momentach, które nieźle dają w kość i możemy spokojnie planować kolejne edycje.

Jak to się wszystko zaczęło?

 Nie od zawsze event miał taki rozmach. Fair Play Dance Camp zaczynał się od niewielkich liczb. Kiedy w 2011 roku tancerze ekipy Fair Play Crew z Białegostoku z Karolem Niecikowskim na czele postanowili zorganizować pierwszą edycję festiwalu, bilet kupiło nieco ponad 100 osób. Wtedy w lineupie pojawiło się około 11 nauczycieli. Nie było wieczornych imprez czy zawodów tanecznych, ponieważ wszystko odbywało się tylko na jednej hali.

10 lat później lineup buduje ponad 30 najbardziej pożądanych nazwisk na rynku tanecznym, bilety wyprzedają się na długo przed eventem, tym samym pozostawiając spóźnialskim możliwość zakupu tylko pojedyńczych zajęć. Oglądając popularne filmy taneczne na platformach takich jak YouTube czy Instagram co jakiś czas można zobaczyć najlepszych tancerzy w ubraniach brandowanych nazwą marki. Droga nie była łatwa, celem organizatorów było stworzenie aspirującym tancerzom z Europy możliwości nauki prosto od ich idoli. Wcześniej było to możliwe tylko podczas wyjazdu do mekki tańca, czyli Los Angeles. To oczywiście nie pierwszy event w Polsce, o takiej charakterystyce, jednak jedyny na taką skalę i z tak dużą rozpoznawalnością. To duży, zasłużony sukces.

Prace nad pierwszymi edycjami były delikatnie mówiąc spontaniczne, jednak tworzone z największą pasją. Kilka lat później, nad projektem przez okrągły rok pracuje kilka osób, natomiast team produkcyjny tworzy kilkadziesiąt osób. W projekt stale trzeba inwestować, rozwijać się, poświęcać czas i proponować nowe rozwiązania, które często okazują się być ryzykowne. W sierpniu 2020 roku odbędzie się okrągła 10 edycja festiwalu. Jest wiele pomysłów, które mamy nadzieję, że uda nam się zrealizować i zaproponować coś świeżego na polskim rynku wydarzeń. Jesteście ciekawi co dalej?


Sabina Mentel

Właścicielka agencji TASTE of ART – event creators, wdrażającej autorskie projekty w życie, jak i współpracującej na zasadach B2B z innymi agencjami z branży rozrywkowej. Producent wydarzeń artystycznych oraz doświadczona event manager z pasją do tworzenia niezapomnianych koncepcji. Pasjonatka designu. Pod szyldem TASTY DESIGN pracuje nad koncepcjami scenograficznymi wydarzeń.

Share