GonKon 2019 – SZUM – event Krzysztofa Gonciarza dla internetowej społeczności

W sobotę 5 października w warszawskim studiu Tęcza mieliśmy okazję uczestniczyć w wydarzeniu, które z pewnością zapisało się w historii internetu, a także eventu. Bo tak naprawdę GonKon nie jest podobny do żadnej innej imprezy, która odbywa się w Polsce. Tutaj świat sztuki zderzył się ze społecznością Youtube’a, tworząc „Szum” – bo tak właśnie nazywała się druga edycja eventu organizowanego przez kolektyw Krzysztofa Gonciarza.

W tym roku oprócz Krzysztofa w imprezę swój wkład mieli (a także wystąpili): Kasia Mecinski (Fifty Na Pół), Weronika Truszczyńska, Gargamel, Dawid Myśliwiec z kanału Uwaga Naukowy Bełkot, Kasia Gandor (kasiagandor.com), Martin Stankiewicz, Ajgor Ignacy oraz Masny Rafał. W części wieczornej zagrali m.in. Gargamel oraz Urbanski. Na uczestników czekały instalacje artystyczne, prelekcje, Q&A i część wieczorna.

GonKon miał zdecydowanie inny wymiar, niż tradycyjny konwent, czy sponsorowany panel dyskusyjny z influencerami w galerii handlowej. To nie było kolejne spotkanie z Youtuberami. Krzysztofowi Gonciarzowi zależało przede wszystkim na tym, aby połączyć sztukę nowoczesną z twórczością internetową, tak, jak w zeszłym roku. Jednak tegoroczny GonKon pod hasłem „Szum” pokazywał, w jakim stopniu ten szum jest obecny wokół nas. Każdy z internetowych twórców mógł stworzyć w dostępnej w ramach eventu przestrzeni to, co tylko chciał i co kojarzyło mu się z hasłem przewodnim.

Czym właściwie jest szum?

W głównym opisie wydarzenia mogliśmy przeczytać kilka słów o tytułowym szumie:

Pojęcie „Szumu” pojawia się w kulturze popularnej stosunkowo często. Nie ma jednak jednego konkretnego znaczenia, określa raczej całą masę niezrozumiałych bodźców zlewających się w jeden nieokreślony przekaz. Wszyscy funkcjonując w nowoczesnym świecie doświadczamy „Szumu” każdego dnia-maile, telefony, komentarze, wiadomości, spotkania… Chcemy przy pomocy różnych form artystycznych zmaterializować szum jaki nas otacza. GonKon w tym roku poprzez zaproszonych artystów oraz spójny koncept na całość wydarzenia, będzie miejscem, w którym twórcy, widzowie, artyści oraz dosłownie każdy, będzie mógł spotkać się z innymi ludźmi i podzielić się swoim spojrzeniem na temat szumu jaki nas otacza. GonKon „Szum” to nic innego, jak wspólne miejsce wymiany doświadczeń i myśli.

I chyba ten opis najlepiej oddaje to, co mogliśmy zobaczyć na wydarzeniu. Czym dla nas był szum? Przede wszystkim chaosem. Bo warto dodać, że GonKon odstawał od innych eventów pod wieloma aspektami. Jednak słowo „odstawał” nie powinno mieć tutaj wydźwięku negatywnego, wręcz przeciwnie. To event znacznie różniący się od wszystkich tych, które znamy chociażby z organizowania ich czy po prostu „bywania”.

Całość GonKonu jest surowa. Nie wygląda jak wykończona perfekcyjnie gala czy pokaz, przez tą surowość jest więc dość przyjazna uczestnikom. Scena czy konkretne instalacje odsłaniają surowe elementy, których na tradycyjnym evencie gość zwykle nie widzi. Sama właśnie scena nie ma zastawek. W instalacjach artystycznych widzimy kable czy urządzenia elektroniczne. Niektóre elementy wyglądają na niewykończone, jednak mimo wszystko jest to na swój sposób estetyczne i pasuje do miejsca, w którym odbywa się event. Skoro jest to szum i skoro w tym szumie każdy artysta i każdy uczestnik może dodać coś od siebie, to całość jest strzałem w dziesiątkę.

Z drugiej strony szumem jest także otoczenie każdego internetowego twórcy. Co widzimy na ekranie? Perfekcyjne pomieszczenie z „gadającą głową” i świetny montaż. A na żywo ten kadr jest jedynie wycinkiem z pokoju, który zwykle bywa zastawiony sprzętem czy innymi rzeczami, które służą takiemu Youtuberowi do codziennej pracy. Jest jego mini-studiem foto-video. I to też widzimy na GonKonie. Miejsca pokazujące coś ładnego i estetycznego, które jednocześnie na widoku mają komputery, głośniki, okablowanie i całą resztę „dodatków”. To wszystko jest bardzo prawdziwe.

Człowiek i szum

Instalacje widoczne na GonKonie powstały we współpracy z takimi twórcami jak Gargamel, Kasia Mecinski czy Kasia Gandor. Każda z nich miała też coś do pokazania i obrazowała człowieka we wszechobecnym szumie. Zauważyliśmy w panelu dyskusyjnym  Mogliśmy zobaczyć instalację z manekinem, wielkim lustrem i projekcjami wokół niego. W pomieszczeniu patrząc z każdej strony widzieliśmy manekina w inny sposób. Jednak rzucał on cień na projekcje – wielki cień człowieka, który wyglądał po prostu jak osoba na tle komunikatów, jakie otrzymuje i tego, co się wokół niej dzieje.

Ciekawą instalacją był pokój z telewizorów i monitorów, gdzie na każdym z nich widniał inny napis. To projekt Kasi Gandor, która zajęła się szumem komunikacyjnym.

Z kolei Kasia Mecinski z kanału Fifty Na Pół stworzyła pokój, który był miejscem z pozoru zwyczajnym, jednak… z głośników lektorka miłym głosem czytała hejty i uderzające komentarze z internetu. Kierowane do kobiet, podważające ich piękno czy inteligencję. Na stoliku leżały książeczki z cytatami z obraźliwych komentarzy, które pochodziły z kanału Kasi. Instalacja pokazała to, z czym muszą mierzyć się internetowi twórcy niemal dzień w dzień. Każdy uczestnik czytając komentarze słyszał głos mówiący w ironiczny sposób zupełnie niemiłe, niemal obraźliwe rzeczy. Jak to interpretować? Można na różny sposób, jednak ja interpretuję to jako głos w głowie, który może pojawić się po czytaniu tak ogromnej ilości obelg i hejtów.

Instalacji było o wiele więcej, jednak na temat wszystkich można się dość długo rozpisywać. Reasumując – „Szum” na GonKonie był pojęciem względnym!

Oto społeczność

O społeczności tego wydarzenia nie mogłoby zabraknąć osobnego akapitu, bo to w końcu dla niej powstał ten event! Każdy youtuber tworzy wokół siebie jakąś społeczność – to właściwie ciekawe, bo inne osoby skupiają się wokół kanałów naukowych, inne wokół gamingowych, inne na vlogach makijażowych itp. W przypadku Krzysztofa Gonciarza społeczność jest tak naprawdę zróżnicowana, bo nawet na samym wydarzeniu spotkałam ludzi o podzielonych opiniach – team „Zapytaj Beczkę” i team „Vlogi” (bo Krzysztof Gonciarz prowadzi w końcu różne kanały, dostosowane do różnych grup odbiorców). Może dlatego przekrój wiekowy był tak różny i nie skupiał samych nastolatków. Bo właściwie vlogi Gonciarza ogląda wielu starszych widzów. Pozostali twórcy zaproszeni na event także nie należą do tych, którzy produkują treści dostosowane jedynie do młodszej widowni. Kasia Mecinski pokazuje swoje życie w obrębie Japonii/Polski/USA, a także innych krajów, które odwiedza. Weronika Truszczyńska mieszka w Chinach i opowiada o codzienności w tym kraju. Kasia Gandor ma kanał przedstawiający naukową wiedzę w przystępny sposób, tak samo z resztą jak Dawid Myśliwiec z kanału Uwaga Naukowy Bełkot (tylko w innej formie).

 

Dlatego przeciętny uczestnik ma od kilkunastu do około 30 lat i raczej nie jest osobą, która wpadła na event dla designu, czy dobrego zdjęcia (choć punkty insta-friendly także znajdują się na terenie GonKonu!). Oni tu przyszli dla twórców i całej społeczności. Całość wydarzenia nie jest zamknięta w konkretnych kręgach. Ludzie nie krępują się do siebie odzywać, rozmawiać, poznawać innych ludzi. Twórcy internetowi nie gwiazdorzą. Chętnie rozmawiają z innymi, robią sobie z nimi zdjęcia lub wesoło się witają. Wyglądają zwyczajnie. Nie noszą wieczorowych strojów. Są przyjaźni. Społeczność tak samo!

Twórca internetowy w świecie

Czegoś takiego zdecydowanie brakowało polskiej scenie youtubowej – eventu dla tej właśnie społeczności, która nie będzie gromadziła na takim spotkaniu tylko i wyłącznie nastolatków robiących sobie selfie z „gwiazdą wieczoru”. Oraz pokaże twórcę internetowego w świecie, jako człowieka i artystę, a nie „influencera”, gwiazdora, kogoś „ponad”. Tutaj dobór youtuberów, których zaproszono do współpracy z Gonciarzem został przemyślany. Zauważmy, że twórców generujących prosto mówiąc „płytki” kontent kierowany do młodszego widza praktycznie nie było. Skupiono się na pokazaniu osób, które faktycznie miały coś do powiedzenia. I każda z nich dostała pole do popisu na scenie, a ludzie z publiki mogli zadawać jej pytania.

Moim zdaniem tego typu wydarzenia z roku na rok zaczną ewoluować – to dopiero raczkujące początki, sama idea pewnie przez kolejne edycje nadal będzie się kształtować, jednak nie zdziwiłabym się, gdyby kolejni twórcy wyszli z inicjatywą zrobienia „GonKonu po swojemu”. W końcu ludzi działających w internecie nie brakuje, a event jest kolejnym narzędziem, które mogliby wykorzystać do promocji swojej twórczości. To tylko kwestia czasu!