Jak aplikacje eventowe zmieniają rynek?

Według aktualnych statystyk pokolenie Z spędza na urządzeniach mobilnych średnio aż 4h dziennie! Inny raport mówi o 26% populacji tego pokolenia, które smartfonom poświęca aż 7h w ciągu całej doby. Społeczeństwo bezapelacyjnie zmierza w kierunku użytkowania głównie smartfonów.

Twórcy aplikacji mobilnych starają się więc podążać za trendem i udostępniać takie rozwiązania, które w przyszłości ułatwią ludziom korzystanie z internetu na smartfonach. Rozmawialiśmy z Januszem Kamińskim – twórcą Tickerence, aplikacji i platformy wspierającej sprzedaż biletów w Polsce, pierwszej takiej, która oprócz sprzedaży mobilnej uwzględnia funkcje portalu społecznościowego oraz networkingu.

Jak oceniasz dzisiejszy rynek usług aplikacji eventowych? Czy to prawda, że aplikacje powstają na potrzeby konkretnego eventu, a później zostają zapomniane i nikt ich nie używa?

Janusz: Większość aplikacji, które są na rynku, zadedykowane zostały danemu wydarzeniu. Użytkownik pobiera tą aplikację, a potem ją usuwa. Poza tym mają jedną funkcję – nie spotkałem aplikacji eventowej w Polsce, która łączyłaby kilka funkcji i umożliwiałaby zakup biletów.

Czyli w Polsce nie ma takich aplikacji?

Janusz: Tak, w Polsce nie ma takich aplikacji. Tickerence znajduje się w piątce rozwiązań światowych, jeśli chodzi o funkcjonalności, którymi dysponujemy, czyli m. in. możliwość zakupu biletu, oceny prelegenta, dostęp do materiałów po wydarzeniu – to takie elementy, dzięki którym użytkownik po evencie ma ochotę taką aplikacje zatrzymać i z niej korzystać oraz wybierać eventy, bo do tego chcemy dążyć. Aplikacja ma dodatkowe korzyści, czyli materiały w smartfonie, które udostępnione mogą być po konferencji i dzięki temu zawsze można do nich wrócić.

Zauważyłeś może, że większość osób ma dość nadmiaru aplikacji na rynku i nie chce zaśmiecać swoich smartfonów kilkoma, które służą praktycznie do tego samego? Skoro ludzie są tym bombardowani, to czy Tickerence może pomóc zachować im minimalizm i zamiast co konferencję instalować coś nowego, będą mogli korzystać z tej samej aplikacji?

Janusz: Łączymy wiele funkcjonalności, wprowadzamy również swoje autorskie rozwiązania, unikalne elementy, ale łączymy te wszystkie, które są dostępne na rynku, przede wszystkim chcemy połączyć rynek sprzedaży biletów w jednym miejscu. To powoduje, że użytkownik otrzymuje aplikację, dzięki której nie musi instalować kolejnych, bo tak naprawdę posiada coś, co jest wszędzie. To tak jak z Bookingiem i z Uberem – praktycznie każdy ma je w zasięgu ręki i ja będąc w Warszawie np. korzystam z Ubera i nie mam z tym problemu także w innych miastach. Podobnie z hotelami – nie muszę wchodzić na kilka stron, klikać, tylko szukam na smartfonie odpowiedniej oferty hotelowej, która mnie interesuje i ją rezerwuję. Rynek sprawia, że świat idzie coraz bardziej w kierunku mobile. Na niektórych stronach wizyty z telefonów przekraczają nawet 80% ruchu całości na serwisie. Dlatego przyszłość aplikacji to jest naturalny etap rozwoju. My wyprzedzamy tak naprawdę trend krajowy, bo w USA to już codzienność.

Oprócz łączenia wielu funkcji w jedną, dlaczego to właśnie Tickerence jest taki rewolucyjny? Co on może zmienić na polskim rynku?

Janusz: Przede wszystkim jest to 1 w Polsce platforma do kompleksowej obsługi wydarzeń. Pracujemy nad tym systemem od 3 lat, więc napisaliśmy tak naprawdę kawał porządnego kodu. Nasz system zajmuje się nie tylko rejestracją uczestników, ale daje też pełną automatyzację wysyłki faktur, biletów, przypomina o opuszczonych koszykach, co jest bardzo ważnym elementem, ponieważ większość organizatorów i stron www pomija ten aspekt. Mamy zbudowany generator landing page, który pozwala wygenerować swoja stronę wydarzenia w jeden dzień. Możemy dodać tam grafiki, teksty, zdjęcia i dzięki temu jesteśmy w stanie postawić sobie z poziomu panelu stronę www kilkoma kliknięciami. Każde wydarzenie u nas ma swoja stronę, prelegentów, opis, pozycje, baner, nagłówek, rodzaje biletów, zapis do newslettera, poradnika czy video. Wszystkie te elementy znajdują się w naszym generatorze i z takich klocków można poskładać sobie dowolnie zindywidualizowana ofertę swojego wydarzenia.

Wiele aplikacji posiada elektroniczne bilety, które zdecydowanie usprawniają proces np. podróżowania. Często korzystamy z nich w przypadku kupowania biletów na pociąg czy autobus. Wsiadamy do pojazdu uprzednio skanując nasz bilet w aplikacji. A co w takim razie z automatyzacją wydarzeń? Czy aplikacja może pomóc w niwelowaniu opóźnień na eventach?

Janusz: Oczywiście, bardzo często okazuje się, że wszyscy przyjeżdżają na ostatni moment, czyli pół godziny przed wejściem i teraz nawet jeśli jest tam, 7-8 osób, tworzą się kolejki i ludzie są niezadowoleni z powodu obsunięcia rozpoczęcia lub niemożliwości uczestnictwa. Wprowadziliśmy system biletów elektronicznych i dzięki temu rejestracja uczestnika trwa 3 sekundy – jedno klikniecie skanerem w bilet, który wysłany zostaje na maila i staje się dostępny w aplikacji z odpowiednim kodem. Skanujemy bilet i wiemy, że konkretny użytkownik ma ten bilet. Jeżeli ktoś już wszedł na ten bilet, to automatycznie nam się to wyświetla, dzięki czemu zapobiegamy nieporozumieniom na eventach. Jak ktoś jeszcze pracuje na listach papierowych, to zawsze jest obsuwa. Zanim znajdziemy nazwisko, wydamy wejściówkę i tak dalej, może upłynąć dużo czasu. Dlatego dodatkowo z naszego systemu będziemy mieli możliwość drukowania imiennych badge’y, czyli system będzie generował plakietki z imiennej listy uczestników.

Właśnie, takie imienne plakietki mogą nieco ułatwić możliwości networkingowe. Ludziom chyba prościej będzie się rozpoznać i nawiązać kontakt, to także dobre rozwiązanie dla introwertyków na konferencjach?

Janusz: Rozpoczynamy pracę nad spotkaniami networkingowymi – tworzymy platformę w ramach naszego systemu do spotkań networkingowych b2b, gdzie użytkownicy będą mogli się spotykać na tzw. spotkania networkingowe i z góry będzie wiadomo, jaka jest lista osób na danym wydarzeniu. Organizowane są m. in. dla przedsiębiorców i tutaj chcemy wprowadzić element sztucznej inteligencji, który będzie rekomendował różne znajomości na podstawie naszego opisu lub danych z wyszukiwarki.

Coś w rodzaju LinkedIn?

Janusz: Chcemy zrobić platformę pośrednią między LinkedInem a Messengerem. Bo LinkedIn to portal mocno opierający się o aspekty kariery zawodowej, natomiast Tickerence tworzymy w oparciu o wydarzenia, które nas interesują.

Czyli reasumując – mamy plakietki, konferencje, czat, Tickerence staje się więc portalem społecznościowym. Czy może zastąpić wymianę wizytówek na wydarzeniach biznesowych?

Janusz: Dokładnie tak, będziemy mogli wysłać zaproszenie do uczestnika, każdy może uzupełnić swój profil. Istnieje możliwość logowania się przez Facebooka, wczytania zdjęcia ze swojego profilu i uzupełnienia swoich danych. Ważne są informacje czym się osoba zajmuje, czego poszukuje i taki użytkownik będzie miał możliwość wysłania wiadomości do każdego. Aby wejść z kimś w konwersację, druga osoba będzie musiała zaakceptować zaproszenie do rozmowy. To ważne, bo dzięki temu zmniejszamy spamowanie. Oprócz tego chcemy wprowadzić widok konkretnych znajomych w wydarzeniach. Dzięki temu dowiemy się, kto będzie na danym evencie i z kim będziemy mogli się na spotkać na miejscu.

Czy przez aplikację jesteśmy w stanie poznać dane analityczne na temat uczestników – jakie są zachowania ludzi podczas konferencji, co jest im najbardziej potrzebne? Możemy otrzymać raporty i zbadać to, jak zachowują się konkretne osoby i na jakich eventach najczęściej bywają?

Janusz: Jak najbardziej, jesteśmy w stanie dostarczyć organizatorowi wszystkich informacji dotyczących zachowań użytkowników w ramach jego wydarzenia. Wklejamy tam kody śledzące czy Google Analytics, które śledzą różne zachowania i możemy stworzyć swego rodzaju listy marketingowe, na podstawie indywidualnych preferencji wewnątrz wydarzenia. Dodatkowo nasza technologia machine learning ma spowodować ten efekt o którym mówiłem, że system na podstawie danych zakupowych naszego użytkownika będzie w stanie sugerować wydarzenia, które mogą go interesować. Podobnie jak działa Youtube – oglądamy konkretne filmy i proponowane nam są podobne. Chcemy stworzyć ten sam mechanizm rekomendujący wydarzenia na podstawie naszych preferencji zakupowych.

Tutaj nasuwa mi się pytanie bardziej organizacyjne. Wiemy, że na pewno będą odzywać się do ciebie firmy, które chcą zgłosić swoje projekty, eventy, oferty współpracy. Jakie twoim zdaniem informacje powinny znaleźć się w zapytaniu do firmy, która robi aplikacje konferencyjne? Jakie szczegóły firma zgłaszająca swoją chęć pojawienia się na takim portalu powinna zawrzeć?

Janusz: Przede wszystkim charakter wydarzenia, czyli jaka to jest kategoria – impreza masowa, konferencja, warsztat czy może targi. Ponieważ posiadamy też szereg rozwiązań dla klientów targowych, którzy będą jeszcze bardziej wpływać na wartość ze stoisk oferowanych w ramach targów. Oczywiście potrzebujemy informację, kto organizuje wydarzenie, opis eventu, agendę, zakres biletów, speakerów oraz prelegentów. Natomiast docelowo na stronie znajduje się panel organizatora, gdzie sam organizator może wypełnić wszystkie informacje i dodać wydarzenie z poziomu aplikacji. Docelowo wierzę, że za kilka lat pokolenie Z, które wchodzi na rynek pracy nie będzie potrzebowało, komputerów, oni i tak działają głównie na smartfonach. Dlatego takie innowacyjne rozwiązania mogą w przyszłości usprawnić pewne działania – skoro urządzenia mobilne mają stać się głównym narzędziem pracy, już dziś należy zadbać o odpowiednie narzędzia i systemy.

Dziękuję Ci Janusz za rozmowę.

 

 

 

Share