Love & Hate, czyli praca w branży eventowej

Czy istnieje profesja, która budzi tak ogromną ilość skrajnych emocji, jak praca w eventach? Z jednej strony zawód event managera jest jednym z najbardziej stresujących na świecie, a z drugiej nie brakuje chętnych, którzy chcą w nim pracować.

W czym tkwi sekret i jak to możliwe, że praca event managera potrafi wywoływać aż tak skrajne odczucia? Aby przekonać się o całej gamie emocji, jakie w nas drzemią na pewno warto wybrać eventy. Za co tak naprawdę je kochamy, a za co czasem nienawidzimy?

10 x HATE

1. Zacznijmy od nieświadomości klienta w zakresie pracy agencji eventowej i środków, które zostały włożone do przygotowania oferty. Wiadomo, klient nie musi wiedzieć wszystkiego. Mimo wszystko czasami robi się słabo, kiedy nie usłyszysz nawet prostego „Dziękujemy za złożenie oferty” po kilkudniowej pracy całego zespołu, przejechaniu kilkuset kilometrów i poniesieniu takich tam kosztów.

2. Kolejną rzeczą są przetargi o skrajnej długości – jedne przeciągają się w nieskończoność, a kolejne odbywają się z dnia na dzień. O ile te drugie można szybko przekalkulować i zdecydować się podjąć przygotowania lub nie złożyć oferty, to te pierwsze są bardzo angażujące. Czasami niestety pomimo najlepszej propozycji i wygrania przetargu, eventy nie dochodzą do realizacji because reasons…

3. Presja czasu! Presja budżetu! Presja efektu wow! Zestresowałeś się już? To teraz szybko rób research tematu, sprawdź dostępnych podwykonawców, porównaj ceny, w międzyczasie wymyśl koncepcję kreatywną i pięknie ją ubierz. Potem podskocz na drugi koniec Polski na wizję lokalną, doszlifuj prezentację i jeszcze wymyśl ten efekt wow, który jest na prawdę super, ale budżet już nie ten.

4. Jeśli oferta jest już złożona u klienta, to wtedy zaczyna się zabawa – „Krysia była w tym hotelu i chce do innego”, „Poprosimy o dodatkowe 30 propozycji atrakcji i będziemy głosować przez najbliższy miesiąc”. I tak tygodniami od naszego klienta spływają prośby o aktualizację oferty.

5. Codzienny ogrom informacji i zwiększona ilość bodźców, które w dzisiejszych czasach dla każdego człowieka są obciążające. Dla event managera potrafią one być jeszcze większym wyzwaniem. Organizator musi mieć to wszystko cały czas na uwadze, być codziennie w 100% skupionym i w każdej chwili gotowym na wdrożenie zmian. Neurony mogą dostać zwarcia.

6. Odpowiedzialność za źle wykonaną pracę podwykonawcy jest dość ciekawym uczuciem. Masz wrażenie, że jesteś rodzicem, który najpierw musi zdyscyplinować dziecko za bałagan, a później je obronić, ponieważ bronisz też swojej decyzji wyboru danej firmy czy osoby. To ty odpowiadasz za każdy szczegół wydarzenia i pomimo waszego podejścia do realizacji, które znacznie się od siebie różni, należy szybko znaleźć wspólny język i rozwiązać nieścisłości, aby osiągnąć założony efekt.

7. Kolejną nieprzyjemną sprawą jest delikatna granica pomiędzy mocnym inspirowaniem się, a korzystaniem z twoich pomysłów. Uczucie, kiedy twoja idea się komuś spodobała jest fajne, ale już mniej przyjemnie się robi, gdy ktoś wykorzystuje to, co wymyśliłeś bez twojego udziału lub wiedzy.

8. Tak dobre, bo za darmo. W branży eventowej w Polsce utarło się to, że za koncepty kreatywne się nie płaci. A to właśnie dzięki nim można nie tylko osiągnąć bardzo dobre wyniki medialne, ale przede wszystkim sympatię odbiorcy wpływającą na budowę love brand. Koniec końców koncepty mają także odzwierciedlenie w słupkach sprzedażowych.

9. Nieszczere relacje to temat rzeka chyba w każdym zawodzie i w życiu wielu z nas. Zdarzają się one także podczas pracy w eventach. W końcu skoro poznajemy w swojej pracy tylu ludzi, to praktycznie niemożliwe, że z każdym będziemy w idealnych relacjach. Mimo wszystko są takie dwa typy ludzi: albo ktoś zna się na biznesie i będzie chciał połączyć siły, żeby razem osiągnąć więcej, albo widzi, że radzisz sobie lepiej. Wtedy będzie próbował podpiąć się pod to, nad czym ciężko pracujesz, oczywiście samemu niewiele od siebie dając – to taka wersja dla krótkowidzów.

10. Na koniec warto wspomnieć o tym, że pracując w eventach wszystko już widziałeś, wszystko miałeś, nic cię nie zaskoczy i już mało co zadowoli. Znużyć można się szybko, ale to nasza rola, aby zadbać o to, by tak nie było. Należy zadbać o samorozwój i poznawanie nowych dziedzin, nie tylko tych, których dotyczy aktualnie projekt, oraz ciągle inspirować się zasobami świata.

10 x LOVE

1. Dla równowagi we wszechświecie każde Yin ma swoje Yang. Więc po pierwsze – adrenalina! To jest to, co najbardziej uzależnia w tym zawodzie. Adrenalina pojawia się już wieczór przed startem montaży, trwa przez najbliższe kilkadziesiąt godzin i kończy dopiero wtedy, gdy wszystkie ekipy zejdą z demontaży.

2. Obezwładniający spokój i zadowolenie, które następują od razu po zejściu adrenaliny, kiedy widzimy, że wszystkie ekipy już bezpiecznie zakończyły swoją pracę, a cała realizacja się udała.

3. Następna przychodzi satysfakcja po zakończonym projekcie, kiedy podsumowujesz działania i widzisz jak to, co sobie wymyśliłeś kilka miesięcy temu – po prostu ożyło. I to dzięki tobie.

4. Zdecydowanie brak nudy. Eventy to miejsce dla ludzi, którzy chcą mieć zapewnioną stałą dostawę nowych wyzwań, ciągle uczyć się nowego i jednocześnie patrzeć na progres swoich umiejętności, doskonalących się przy okazji kolejnych projektów.

5. Otwartość na wszystko – eventy nie ograniczają się do jednej branży czy fachu. Tutaj można spotkać się z absolutnie wszystkim. Organizując wydarzenia zdecydowanie szybciej poznasz ludzi z różnych „światów” i doświadczysz czegoś nowego, niż gdziekolwiek indziej.

6. Komercja od kuchni, czyli podglądanie całego procesu tworzenia projektu od zera i tego, co reszta kraju zobaczy dopiero za jakiś czas. Odbiorca widzi jedynie efekt końcowy, ale ty wiesz, jaka historia stoi za tym jednym banerem czy całą kampanią reklamową. Od środka możesz patrzeć na każdy etap budowy świadomości produktu. Czasem także uśmiechasz się wiedząc, że dana strategia promocyjna jest dziełem przypadku.

7. Dokładanie swojej cegiełki do budowania historii marek poprzez zaangażowane działanie na rzecz danego produktu. Nic tak nie satysfakcjonuje jak to, że twoje dzieła zapisują się na kartach historii!

8. Poznawanie wybitnych w swej dziedzinie osób, które nie tylko można poznawać, ale również z nimi współpracować. Kiedyś nawet nie leżało to w sferze twoich planów zawodowych, a dziś możesz wymieniać się z nimi doświadczeniami, uczyć od siebie i razem tworzyć fajne rzeczy.

9. Patrzenie na wewnętrzne dziecko w dorosłych już profesjonalistach, którzy codziennie przyjeżdżają do przeważnie ciężkiej pracy i po prostu się w niej bawią. Ludzie, którzy kochają to, co robią i zachowują przy okazji dziecięcą radość z życia są najbardziej pozytywną inspiracją, jaką można spotkać na swojej drodze!

10. Na koniec każdy event manager kocha w tej pracy to, że pomimo dużej ilości stresu, zdecydowanie dużo się uśmiecha!