Perspektywa Zleceniodawcy – Beata Nitka

Beata Nitka, Event Manager, ProfiAuto
Czym dla Ciebie jest event marketing?

Kiedy realizowałam swoje pierwsze eventy (13 lat temu), traktowałam je jako tematy poboczne wspierające działania marketingowe. Dopiero z czasem zaczęłam myśleć o event marketingu jak o zupełnie niezależnym narzędziu. W myśl tej teorii event marketing dziś traktuję jako narzędzie komunikacji marketingowej. Daje ono jak żadne inne firmie czy marce szanse na spotkanie się z konsumentami, klientami, partnerami. Dobrze zorganizowane i przemyślane czyni to spotkanie skutecznym. Event marketing to szansa na to aby tworzyć, budować, projektować pozytywne momenty, chwile warte przeżycia. Oczywiście z założeniem, że mają one przybliżać markę do założonego celu.

Czego oczekujesz od agencji organizującej event dla Twojej firmy?

Tego, że nie obieca więcej niż jest w stanie zrealizować. Poza tym – terminowości, szczerości, zaangażowania i świadomości, że ma przed sobą partnera, a nie kogoś, kto po prostu zaakceptował budżet i podpisał umowę. Dodatkowo także przemyślanych koncepcji, prezentacji, które nie usypiają, i wyciągania wniosków z potknięć. Oraz zadawania pytań i słuchania odpowiedzi. Wielu pytań, dzięki którym finalnie event będzie udany, a zleceniodawca zadowolony.

Czy eventy mogą wspierać rozwój firmy/marki?

Każdy organizator musi zdawać sobie sprawę, że  eventy nie tylko mogą, ale powinny to robić. Na przykładzie marki ProfiAuto dla której pracuję widzę to najlepiej. Pięć lat realizacji cyklu eventów PitStop ProfiAuto, podczas których specjaliści sprawdzają stan techniczny samochodów w całej Polsce, Czechach i na Słowacji ma przełożenie na rozpoznawalność marki. Szesnaście edycji targów branży automotive to szesnaście milowych kroków w budowaniu wizerunku firmy i marki zarówno wśród partnerów biznesowych jak i w oczach klientów ostatecznych. I nie mówię tu wyłącznie o moim odczuciu, ale i o twardych danych. Oparcie strategii marketingowej w dużej mierze na działaniach eventowych nie jest może łatwe, ale jest skuteczne i rozwojowe. Osobiście nie dostrzegam sensu w tworzeniu eventów, które nie wykorzystują tego, że właśnie jesteśmy w odpowiednim miejscu, czasie, w dobrej atmosferze i naprzeciw siebie mamy odbiorcę, któremu możemy coś o sobie powiedzieć. Mniej lub bardziej wprost. Bo skoro przyjmujemy, zgodnie z teorią, że istotą marketingu jest fakt, iż produkując i sprzedając jakiś produkt lub usługę musimy dotrzeć z nim do naszego odbiorcy (klienta) – czy na tak konkurencyjnym rynku marki, firmy mogą pozwolić na niewykorzystanie oferowanych przez event szans?

Czy jest według Ciebie recepta na organizację udanego eventu?

Recepta na udany event to tak naprawdę długa lista zaleceń. Jednego przepisu dla każdego organizatora na pewno nie ma, ale z punktu widzenia swojej pracy mogę powiedzieć, że to, co sama sobie „zapisuję”  to dobry początek. Brief, z którego jasno wynika czego chcemy, dlaczego tego chcemy  i jak chcielibyśmy to osiągnąć. Odpowiedź na te pytania pozwala dobrze rozplanować działania i pracę nad projektem.

Korzystając jeszcze z tej medycznej nomenklatury, warto zauważyć, że w recepcie ważne jest nie tylko jej posiadanie, ale także to, by znaleźć się w miejscu, w którym można ją zrealizować. Tak więc w ślad za briefem pojawia się zespół ludzi (w tym także podwykonawców), którzy wiedzą jak zrealizować pomysł, albo chcą się dowiedzieć. A kiedy wiedzą? Kiedy znają cel i założenia. Kółko się zamyka. Dlatego taki nacisk kładę zawsze na dobry początek. Bo udane wydarzenie to takie, w przypadku którego w dniu realizacji mamy pewność, że właśnie dzieje się to wszystko, co realizuje wyznaczone jakiś czas temu cele.  To wszystko, co dzieje się od określenia oczekiwań i celu do dnia eventu to już po prostu dobrze wykonana praca.

Jaka według Ciebie są 3 najważniejsze cechy organizatora eventów?

Poza podstawowymi cechami takimi jak umiejętności interpersonalne, kreatywność czy zaangażowanie, osobiście doceniam w organizatorach wydarzeń opanowanie i pozytywne nastawienie. Ponadto ważne jest doświadczenie, z którego można czerpać, umiejętność budowania zaangażowanego zespołu, dbanie o relacje w zespole – bo to są cechy, które zawsze mają przełożenie na projekt.

Czy jest jakiś event lub element eventu, który zrobił na Tobie największe wrażenie?

Zdecydowanie światowe finały Intel Extreme Masters w Spodku i MCK – event dedykowany branży gamingowej. Biorę udział w tym wydarzeniu od pierwszej edycji realizowanej w Katowicach i z roku na rok coraz bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem tego rozmachu. Zaplecza technicznego, scenografii, świateł, dźwięku, kabli liczonych nie tylko w metrach ale i tonach, serwerów, sprzętu komputerowego, Oscarowej atmosfery przy wręczaniu pucharów, kolejek przed Spodkiem,  zespołów graczy i wystawców z całego świata, bardzo sprawnej pracy blisko pół tysiąca ochroniarzy. Dla mnie IEM to prawdziwa olimpiada dla graczy komputerowych organizowana  na poziomie Igrzysk Olimpijskich. A kto widział to wydarzenie i miał szansę, obserwować je z backstage’u wie, że nie ma w moich słowach przesady.