Postanowienia noworoczne Event Managera

Nowy rok, nowy ja – takie postanowienie po świątecznym obżarstwie słyszymy niemal na każdym kroku. Wielkie plany podboju świata, dieta cud, rano bieganie, wieczorem siłownia, nauczenie się nowego języka, znalezienie nowej pasji, a być może nawet drugiej połówki. No dobrze, takie postanowienia noworoczne mają normalni ludzie. A jakie w takim razie ma Event Manager?

Jak wiadomo Event Manager to taki człowiek-paradoks. Niby nie brakuje mu w życiu niczego (w końcu ma dobrą pracę, zarabia też całkiem przyzwoicie, o ile nie jest juniorkiem, na brak kontaktu z ludźmi też narzekać nie może), ale tak naprawdę brakuje mu wszystkiego (zwłaszcza czasu i świętego spokoju). Dlatego jego postanowienia noworoczne mogą być zaskakujące!

Mniej pracować

Oto jedno z najbardziej zabawnych postanowień, jakie można sobie wyobrazić. Dlaczego jest takie zabawne? Bo w większości przypadków jest po prostu nierealne! Event Manager co roku robiąc sobie rachunek sumienia stwierdza, że za dużo pracuje. Dlatego postanawia w końcu stać się bardziej asertywnym wobec przełożonych, klientów i podwykonawców i zachować ten znany wszystkim, jednak doświadczony przez niewielu, work life balance. W tym postanowieniu mogłoby być więcej sensu, gdyby którykolwiek Event Manager zrealizował je chociaż raz. Niestety z tajnych źródeł mamy takie informacje, że żaden jeszcze się nie odważył. A my uważamy, że warto byłoby chociaż spróbować wdrożyć to w życie!

Pożegnać mało owocnych i marudnych klientów

Trochę się pośmialiśmy, to teraz będziemy zupełnie poważni. Dlatego też rzucamy się na bardzo głęboką wodę ze stwierdzeniem, że Event Manager powinien w nowym roku pożegnać marudnych klientów. I tutaj nie chodzi wcale o tych, którzy akurat mają zły nastrój, a Ty jakimś dziwnym trafem jesteś w pobliżu i musisz to znosić. Ta sprawa jest nieco bardziej skomplikowana.

Każdy z nas miał kiedyś do czynienia z klientem, który zajmuje zatrważająco dużo czasu. A jak wiadomo – czas to pieniądz. Jednakże w tym wypadku to powiedzenie jest tylko zlepkiem przypadkowych słów, bo taki klient tych pieniędzy nie przynosi nam wcale, lub przynosi ich wyjątkowo mało w porównaniu do nakładu pracy, jaki mu oferujemy. I tutaj można rozpisywać się o budowaniu portfolio, prestiżu, kontaktach i nadziejach, że „kiedyś stworzymy razem coś wyjątkowego”. Szokująca prawda – to tak nie działa. Taka osoba uczy się, że ma Event Managera na każde zawołanie i traktuje go, jakby był dla niej zatrudniony. Na etacie. Albo nawet na jakichś dziwnych warunkach, które zawierają dzwonienie o 23 i proponowanie spotkań w niedzielę. Nieodpłatnie, lub za symboliczną kwotę „na waciki”.

Przeanalizuj swoich klientów i zastanów się, czy nie ma wśród nich takiego „złodzieja Twojego czasu”. Jeśli widzisz, że od dawna poświęcasz zbyt dużo swojej uwagi komuś, kto przykleił się do ciebie jak guma do żucia do ławki – przemyśl tą znajomość. Jeśli i tak na niej nie zarabiasz, możesz spożytkować swój czas na budowanie zupełnie nowych relacji biznesowych i angażowanie się w projekty mające potencjał finansowy.

Planować i nie zwariować

Planowanie jest w modzie, planowanie jest na topie. Bo to oszczędność czasu i mniej stresu. Dlatego warto wszystko zapisywać. I planować. Dobrze będzie skorzystać wtedy z aplikacji do planowania, których mamy od zatrzęsienia – Nozbe, Google Kalendarz, Asana. Dla zwolenników papierowej formy polecamy planery, które posłużą też jako kalendarz. Ale mają znacznie więcej ciekawych rubryk i stron, które uporządkują pracę oraz życie każdego zabieganego Event Managera. Jeśli mamy pomysł – zapisujmy. Chcemy coś zrobić – wbijmy termin w kalendarz. Wyrobimy sobie nawyk wyznaczania terminów i zapisywania tego, na co musimy zwrócić uwagę. Przez to staniemy się bardziej produktywni, potwierdzone info!

Dieta bogata w… składniki odżywcze

Nie samą pizzą żyje człowiek, a energetyki i kawa to niekoniecznie dobra opcja uzupełniania płynów. Wiadomo, że ludzie pracujący w branży eventowej nie słyną ze zbilansowanej diety i regularnych posiłków. Większość z nich popada w tryb szybkiego jedzenia na mieście, lub… nie jedzenia wcale. Albo zajadania stresu niezdrowymi przekąskami w kryzysowych momentach. Wrzody żołądka byłyby dumne! Dlatego tak ważna jest zmiana swoich nawyków żywieniowych, zwłaszcza wtedy, kiedy żołądek staje się kontenerem na odpady zmieszane. Przygotowywanie sobie jedzenia wiele nie kosztuje, a proste i zdrowe przepisy można w minutę znaleźć  w internecie, są na wyciągnięcie ręki!

W gorszych okresach, kiedy naprawdę nie mamy czasu na gotowanie starajmy się sięgać po lepsze opcje, niż szybka pizza, chińczyk czy restauracja ze złotym „M”. A jeśli już musimy lub chcemy się tam posilić to oczywiście, zjedzmy. Ale raz w tygodniu, a nie codziennie. Postarajmy się również wprowadzić w nasze życie zdrowe nawyki, np. jedząc codziennie jeden owoc (przykładowo jabłko), pić dużo wody albo zamiast porannej kawy zastępującej śniadanie – wodę z kurkumą lub z cytryną przed wyjściem z domu, na czczo. Wyrobienie sobie jednego takiego nawyku wzmocni nasze zdrowie i odporność, zwłaszcza podczas nadmiaru zadań w pracy Event Managera.

Pamiętajmy o tym, że to, co jemy, dostarcza nam energię potrzebną do codziennego funkcjonowania. A w przypadku stresującej i aktywnej pracy potrzebujemy tego „paliwa” w odpowiednich ilościach i dobrego jakościowo. Batoniki czy energetyki nie zapewnią nam sukcesu. Może na chwilę przyniosą ulgę i dadzą kopa, ale po krótkim czasie będziemy musieli zmierzyć się z solidnym, nieprzyjemnym zjazdem energetycznym. A przecież nie o to chodzi, prawda?

Awansować lub założyć coś swojego

Bo kto nie lubi wspinać się po drabince kariery? Każdy z nas ma inne potrzeby, każdego napędza coś innego. Jedni wolą stabilizację, a drudzy wyzwania. Jednak jeśli ta stabilizacja staje się przerażająco monotonna, warto zastanowić się nad tym, co właściwie jeszcze chcemy osiągnąć. Może obecne stanowisko nie daje nam już tyle frajdy i dobrze byłoby wskoczyć wyżej, aby rozwinąć skrzydła? Może ktoś z naszej firmy zrezygnował z pracy i warto porozmawiać z przełożonym o awansie na to stanowisko lub poznać szczegóły rekrutacji wewnętrznej? A może nasze miejsce pracy nie jest takie, jakie sobie wymarzyliśmy i czas na zmiany? W takim wypadku warto zadać sobie kilka pytań:

– Czy atmosfera jest dla mnie odpowiednia?

– Czy mam szansę na rozwój osobisty i finansowy?

– Czy czerpię satysfakcję z mojej pracy?

Jeśli chcesz się rozwijać, nowy rok to odpowiedni moment, żeby podjąć odpowiednie kroki, w zależności od sytuacji, w której się znajdujesz.  Jeśli masz szansę na awans, to świetnie! Postaraj się o to i pokaż przełożonym, że jesteś gotowy podjęcia się czegoś większego. Jeśli jednak nie czujesz się w swoim miejscu pracy zbyt dobrze, pomyśl o zmianach. Poszukaj ofert pracy lub jeśli od wielu lat jesteś na etacie i czujesz, że nadszedł ten moment – załóż coś swojego. Do odważnych świat należy!

Zrobić coś wyjątkowego

Nie oszukujmy się – każdy kolejny rok sprawia, że Twój pesel wygląda coraz mniej atrakcyjnie. Mimo, że masz dość „odmładzającą” pracę, która wymaga od Ciebie energii, entuzjazmu i bycia młodym duchem, to po powrocie z niej nie masz na nic czasu. A swoje plany i marzenia spychasz na dalszy plan, przez co… nie czujesz się młody. Wręcz przeciwnie.

Dlatego dobrym postanowieniem noworocznym będzie zrobienie czegoś szalonego dla siebie. Mówią, że szewc bez butów chodzi. Jako Event Manager powinieneś znać wszystkie eventy jak własną kieszeń, jednak od wielu lat masz na swojej checkliście wydarzenia czy festiwale do odhaczenia, o których marzysz dniami i nocami! Postaraj się zrealizować przynajmniej jedno takie marzenie. To gwarantuje lepsze samopoczucie, energię i w ten sposób naładujesz również baterie. Wyłącz swoje „służbowe” myślenie i po prostu oddaj się chwili i dobrej zabawie.

Uporządkować swoje życie

Bo w chaosie dobre jest tylko to, że można go okiełznać. Życie w wiecznym rozgardiaszu negatywnie wpływa na naszą pracę – stajemy się wtedy coraz mniej produktywni i coraz bardziej rozdrażnieni. Dlatego wszystkim ludziom ze stresującymi profesjami polecamy minimalizm i porządek w życiu codziennym. Spokojnie, nie będziemy angażować Cię w męczące porządki zajmujące całe weekendy, bo tutaj nie o to w tym wszystkim chodzi.

Wyznacz sobie na każdy miesiąc jedną dziedzinę, którą chcesz uporządkować. Być może otaczasz się zbyt wieloma toksycznymi osobami? Jeśli z kimś nie musisz utrzymywać kontaktu, to po prostu go ogranicz. A może Twoja szafa woła o pomstę do nieba i za każdy razem przed spotkaniem z klientem nie możesz się połapać, co w niej masz, bo nowe ubrania walają się pomiędzy sukienką ze studniówki, bluzy z lat 90 czy zmęczonych życiem butów, które zakupione zostały do pierwszej pracy? Oddaj/wyrzuć/sprzedaj to, w czym nie chodzisz i uporządkuj swoje ciuchy. Zaoszczędzisz więcej czasu na szykowanie się do wyjścia.

W ten sposób możesz poukładać sobie niemal wszystko – uporządkować kuchnię, dokumenty, komputer, telefon – a z czasem zauważysz, że ułatwi Ci to pracę oraz życie codzienne i zaoszczędzisz sobie niepotrzebnej irytacji.

Nie odkładać na później!

Piętrzące się, drobne zadania to zmora każdego Event Managera. Dlatego wszystkie drobiazgi staraj się robić od razu. Nie zrzucaj ich na dalszy plan, bo dopadną Cię ze zdwojoną siłą i zemszczą się srogo za Twoją prokrastynację i lenistwo. Pięciominutowy mail czy telefon naprawdę nie ukradnie Ci całego dnia. Jednak nie wykonanie takiego zadania może sprawić, że po prostu o nim zapomnisz. I wtedy już będzie nieciekawie.

Wszystkim Event Managerom – tym mniej i bardziej zabieganym – życzymy owocnego, eventowego Nowego Roku, udanych realizacji, spokoju ducha i mniej stresu! Niech te wskazówki będą dla Was inspiracją do nowych, lepszych i bardziej przemyślanych działań i może choć trochę wyeliminują to, co spędza Wam sen z powiek i sprawia, że każdy dzień to jazda starym, mało stabilnym rollercoasterem!

W Nowym Roku spełnienia i spokoju życzy Redakcja.

Share