Przychodzi Event Manager do psychologa – czyli kilka słów o nadmiarze stresu i wypaleniu zawodowym

W karierze każdego z nas przychodzi (lub dopiero przyjdzie) taki moment, kiedy zdajemy sobie sprawę, że podążamy w niekoniecznie dobrym kierunku. Event Manager to zawód, który jest szczególnie narażony na wypalenie, bo ląduje w czołówce najbardziej stresujących profesji świata.

Czy można być Event Managerem długie lata? Czy w tym zawodzie da się pracować do emerytury, czy może furtka otwarta jest jedynie dla młodych i pełnych energii? Czemu Event Managerowie są wyciskani niczym cytryny i pozostają z nich jedynie skórka i wysuszony środek?

Zacznijmy od skrótowego przedstawienia zawodowej ścieżki takiej osoby

Młody juniorek, zachwycony tą niezwykle ciekawą i barwną branżą udziela się w wolontariatach, załapuje na dodatkowe zlecenia i pomaga przy eventach. Jest zaintrygowany całokształtem eventów, często nie zdając sobie sprawy z tego, co kryje się za kulisami i jak wygląda praca w agencji. W końcu udaje mu się dostać na staż – przyjmijmy, że oczywiście bezpłatny. Wraz ze stażem ciągnie studia i dodatkową pracę, bo przecież z czegoś musi żyć. Kiedy w końcu uda mu się dostać umowę o dzieło na najniższą krajową, nie śpi nocami, bo przecież „w pracy trzeba się wykazać”. Każde jego drobne potknięcie może być skwitowane tym, że się obija. Dodajmy jeszcze, że nikt nie traktuje go poważnie. O wakacjach nie ma mowy, bo po pierwsze – nie ma kiedy, a po drugie – nie ma za co.

W końcu udaje mu się wspinać powoli po szczebelkach. Pracuje w różnych agencjach, dostaje coraz większe pieniądze, a co za tym idzie – coraz większe realizacje. I dalej musi się wykazywać, bo jest liderem projektu i jeśli coś runie, to tylko przez niego. Weekendowe zarywanie nocki, telefony na urlopie i spanie z komputerem pod pachą. Tak wygląda jego życie. I choć teraz może i stać go na wakacje, to niewiele one dają. Pierwsze kilka dni wakacji woli przespać, a leżąc pod palmą zastanawia się – co dalej? Czy ja się jeszcze do tego nadaję? A może wyślę wypowiedzenie pocztą i zostanę pod tą palmą na zawsze i będę tresować delfiny?

Wypalenie i inne lenie – o stawianiu granic

Wypalonemu człowiekowi mniej się chce, na mniej rzeczy ma siłę i reaguje często albo nerwowo, albo już wszystko mu jedno.  A co by było, gdyby dało się uniknąć takiego wypalenia? Gdyby istniała recepta na to, by ścieżka kariery potoczyła się zupełnie inaczej, czyli po prostu rozsądniej?

Okazuje się, że jeśli odpowiednio pokierujemy swoją karierą, możemy nawet jako Event Managerowie jeszcze długie lata cieszyć się udanym życiem zawodowym. Rozmawialiśmy z Gregiem Albrechtem, przedsiębiorcą, doradcą i autorem podcastu. Jakie Greg ma rady dla młodych osób, wchodzących w tą branżę? Co zrobić, aby nie wypalić się już na starcie?

Żadne ekstrema nie są dobre. Czyli, żeby nie napalać się bardziej, niż trzeba. Mieć w sobie ten spokój, staraj się obserwować, uczyć się, ale nie próbować „wejść na Mount Everest” pierwszego dnia. Takie próby zawsze kończą się spaleniem. To jest tak, jak lot Ikara – chcę polecieć wyżej słońca, spadam i ginę. Czasem nasz entuzjazm jest potrzebny, ale czasem próbuje nas zabić swoją pasją. Więc lepiej być bardziej wyważonym, ale od początku starać się stawiać granice. Jeśli zbudujemy sobie tryb pracy pozbawiony granic, że jesteśmy zawsze dostępni i zawsze działamy, to przyjdzie taki moment, w którym będzie nam bardzo ciężko zmienić ten model pracy. Dla siebie, a także dla innych, którzy do naszej dostępności się przyzwyczają.

Jednak co w przypadku wieloletnich, doświadczonych Event Managerów, którzy są już na skraju i myślą o przebranżowieniu?

GA: Myślę, że dla osób, które są już trochę w branży eventowej, którym wydaje się, że już wszystko było, są trochę zmęczone, zblazowane, istotne jest na pewno, żeby od czasu do czasu zrobić sobie przerwę. Odciąć się, wyjechać na tydzień, nabrać dystansu. I wtedy przeanalizować, jakie rzeczy, gdy zaczynali, fascynowały ich w tej branży. Które elementy pracy były fajne? Z kim spotkania wywoływały pozytywne emocje? Może wysyłanie maili, może tworzenie rozwiązań? Warto wtedy doprowadzić do tego, aby robić w swojej pracy jak najwięcej tych rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Celebrować małe sukcesy. Nie przechodzić od jednego do drugiego procesu na zasadzie „będę się cieszyć dopiero, jak osiągnę szczyt”. Nie da się osiągnąć szczytu, jeśli nie czerpiemy paliwa z celebracji tego, co nam w życiu zawodowym wyjdzie. To wypala nas i naszych współpracowników. Kierujmy się metodą wdzięczności – postarajmy się usiąść codziennie na 5 minut i zanotować minimum 3 rzeczy, za które dziś jesteśmy wdzięczni i co nam się udało. Brzmi to może naiwnie, ale działa super i jest potwierdzone naukowo.

Przebodźcowanie, czyli za dużo… wszystkiego

Jesteśmy atakowani niemal z każdej strony całą masą informacji, a od Event Managera wymaga się wielozadaniowego podejścia do pracy i działania „tu i teraz”. Życie w ciągłej presji i przeładowaniu informacjami może skutkować przemęczeniem. W końcu codzienne pisanie maila jednocześnie rozmawiając przez telefon i będąc na spotkaniu może sprawić, że będziemy mieć serdecznie dość.

GA:  W tej kwestii mogę dać jedną radę – medytacja. To jest coś, co może zbudować pewnego rodzaju dystans do problemów i dystans do samego siebie. Nie jest to łatwe narzędzie i zapewne nie dla każdego, ale znam ludzi z branży eventowej, którzy je zastosowali i to pozwoliło im się oczyścić. Ma ona sens w sytuacji, gdy stanie się nawykiem codziennym. Codziennie rano, 10 minut od razu po przebudzeniu. Siadasz, zamykasz oczy, słuchasz swojego oddechu i znikają pewne stresy, napięcia.

Więcej o medytacji: gregalbrecht.io/medytacja

Work life balance, bo wszyscy zginiemy

Idziesz spać, a twój telefon eksploduje od nadmiaru przychodzących powiadomień? Co chwilę ktoś dzwoni, pisze, nie daje spokoju. Umówiłeś się właśnie z dziewczyną na kolację, jednak kończy się na tym, że cały wieczór wisisz na słuchawce, a twoja luba wychodzi z restauracji obrażona? Na obiedzie u mamy siedzisz w social mediach i czujesz się jak nastolatek, bo mimo że jesteś po trzydziestce, słyszysz klasyczne „ty byś tylko siedział w tym telefonie”? Twoje dziecko od tygodnia domaga się bajki na dobranoc, a grono przyjaciół maleje, bo odrzuciłeś już co najmniej 30 zaproszeń na imprezy i posiadówki?

Jeśli twoja praca bardzo mocno wpływa na relacje z bliskimi, a wręcz je rujnuje, to… zastanów się nad jej zmianą. Serio. Albo w mniej drastycznym przypadku: nad tym, gdzie leży problem – czy w pracy, czy w twoim podejściu do pracy? Bo jeśli to ty od siebie wymagasz zbyt wiele i nie potrafisz postawić granicy pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, to już wiesz, od czego zacząć.

GA: Proponuję wyłączenie powiadomień. Bo jednak trzeba sobie zabezpieczyć czas, który jest święty. Rozumiem, że czasem możemy być dostępni dopiero o 22, nie o 18. Jednak trzeba stawiać pewne granice – klientom, a tych najbardziej uciążliwych klientów po prostu żegnać.

Pasja kluczem do sukcesu

Jeśli nie masz czasu na pasję i twoją jedyną rozrywką w szczątkowym czasie wolnym jest oglądanie wszystkiego, co leci w telewizji, bez jakiegokolwiek zastanowienia, albo bezsensowne scrollowanie Facebooka, to powinieneś poważnie zastanowić się nad zmianą w życiu. Nie ma nic złego w oderwaniu głowy od obowiązków oraz lekkiej, łatwej i przyjemnej rozrywce. Jednak jeśli jest ona jedyną nasza odskocznią od pracy, bo jest prosta, a my tak zmęczeni, ze na nic innego nie mamy siły, to coś jest tu mocno nie tak.

Każdy z nas powinien mieć jakąś pasję, drobne hobby, coś, co pozwoli nam na chwilę uciec od codziennej rutyny. Pewnie wielu z was pomyślało, że przecież eventy to wasza pasja. Okej, podobno jeśli wybierzesz pracę, którą kochasz, to nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia. Ale istnieje też teoria, że… pracujesz wtedy cały czas. Dlatego tak ważne jest zachowanie życia „poza pracą” i wyrobienia sobie zdrowych nawyków.

GA: Niesamowitą metodą na to, żeby odzyskiwać energię, jest zużywanie energii na treningach, poprzez ćwiczenia. To specyficzna forma medytacji, bo wymaga mniejszego skupienia, niż medytacja, a wydzielając tą energię w wysiłku fizycznym, oczyszczamy nasz umysł. Wielu gości mojego podcastu podkreśla, że bieganie sprawia, że po prostu nie wariują, choć sami prowadzą często bardzo duże firmy.

Czym grozi długotrwały stan wypalenia, stagnacji lub nadmiernego stresu?

Depresja, nerwica, frustracje – znasz to, prawda? Ale mamy nadzieję, że nie z autopsji. A teraz zupełnie poważnie – nie samą pracą żyje człowiek. Nie jesteśmy robotami i do prawidłowego funkcjonowania naszej psychiki potrzebujemy innych ludzi, bliskich relacji z nimi, odrobiny rozrywki, pasji (czyli rzeczy, które dostarczają nam endorfin) i . Jednym słowem: równowagi. Jeśli ta równowaga przez długi czas, nawet latami, jest zachwiana, my nie mamy czasu na urlop, żyjemy w ciągłej presji pod hasłem „muszę to zrobić”, bo nie chcemy zawieść innych i siebie, to zaczyna się jazda bez trzymanki dla mózgu.

Depresja jest chorobą niezwykle popularną w dzisiejszych czasach. I wbrew obiegowej opinii nie dotyczy ona „słabych jednostek”, często jest wynikiem nawarstwienia się wielu złych sytuacji, z którymi człowiek nie daje sobie rady. Lub zbyt długim czasem „stagnacji” czy „stylu życia robota”. W końcu nie bez powodu dotyka wielu pracowników korporacji i właścicieli firm. Wypalamy się i przez to czujemy bezwartościowi, a środowisko często nas w tym utwierdza, bo widzi, że w pewnym momencie stajemy się mniej produktywni.

Zadbajmy o swoje życie zawodowe, aby do tych problemów po prostu nie doprowadzić. Starajmy się działać od razu i wdrożyć w życie rady, które pomogą nam zachować balans pomiędzy pracą, a życiem prywatnym i na długo cieszyć się karierą, bez konieczności lądowania u lekarza po kilku latach.

Nie pracujemy w ratownictwie medycznym. Od tego, co robimy nie zależy życie innych, więc możemy sobie pozwolić na dystans i zadbanie o siebie w pierwszej kolejności. – mówi Greg Albrecht.

Event management to wyrzeczenia, ale życie nie może być jednym wielkim wyrzeczeniem

Każdy, kto wchodzi w tą branżę, powinien liczyć się z tym, że to dość angażująca profesja. Zwykle wiemy o tym już od początku, bo mówi się o tym sporo. Dlatego jeśli mamy pojęcie o tym, na co się piszemy, powinniśmy już od początku zadziałać w tym temacie i zrobić wszystko, aby nasze życie nie stało się wyrzeczeniem. Nie można zaniedbywać siebie, swoich relacji, zdrowia, pasji kosztem pracy. Praca powinna być źródłem zarobku i samodoskonalenia. Musi nas uszczęśliwiać, a nie stawać się motywem przewodnim życia. Jeśli komuś jest z tym dobrze – nie wnikamy. Jednak każdy człowiek potrzebuje zachowania równowagi. Bo jeśli jej nie zachowa, może skończyć się to tragicznie. Pamiętajmy o tym.

Share