Tajska impreza przy pełni księżyca – Full Moon Party

Taneczna muzyka, ludzie pomalowani fluorescencyjnymi farbami, alkohol wprost z wiaderek – a to wszystko skąpane w świetle pełni księżyca. Średnio raz w miesiącu na jednej z plaż tajskiej wyspy Koh Phangan odbywa się Full Moon Party. Niesamowite wydarzenie jednorazowo przyciąga nawet do 30 tysięcy osób. Najbliższe odbędzie się już dzisiaj – 18 lipca!

Imprezę można zorganizować właściwie na każdej plaży – jednak nie na każdy tego typu event przybędzie kilkadziesiąt tysięcy osób. Co stoi za sukcesem Full Moon Party? Dlaczego co miesiąc przyciąga turystów z całego świata? Jaka jest druga, bardziej mroczna strona tej imprezy? Zamiast mnożyć pytania – my na nie odpowiemy.

Co gdzie i kiedy?

Full Moon Party to impreza do białego rana, organizowana na plaży Haad Rin. Ją natomiast możemy znaleźć na niewielkiej wyspie Koh Phangan, należącej do Tajlandii. Event odbywa się średnio raz w miesiącu – jego data zależy głównie od występowania pełni księżyca. Czasem, ze względu na buddyjskie święta, organizatorzy przesuwają datę na następną noc. Impreza rozpoczyna się, gdy tylko zapada zmrok a trwa… często i do popołudnia dnia następnego – o ile najwytrwalsi uczestnicy są w stanie dalej się bawić!

Logistycznie rzecz ujmując, zorganizowanie „beach party” na 30 tysięcy osób nie jest łatwe. Nie wystarczy jeden DJ i trzy głośniki, by akustycznie ogarnąć tak wielki tłum na otwartej przestrzeni. Dlatego na plaży znajduje się kilka barów, a każdy z nich ma swoją scenę. Full Moon Party nie jest zwykłą imprezą na wybrzeżu – to ogromne przedsięwzięcie. Organizatorzy eventu muszą radzić sobie z wieloma utrudnieniami, by wydarzenie utrzymywało co miesiąc wysoki poziom.

Jak to się zaczęło?

Jak wiele udanych inicjatyw, pierwsze Full Moon Party było skutkiem spontanicznej decyzji. Według ,,miejskiej legendy”, w latach 80. ubiegłego wieku, grupa turystów, która dotarła do wyspy, stwierdziła, że to właśnie na Koh Phangan, księżyc w pełni wygląda najlepiej. Około 30 osób postanowiło świętować to odkrycie na plaży… i tak rozpoczęła się pierwsza edycja imprezy. W jaki sposób ewoluowała do obecnych rozmiarów? Tutaj zdania są podzielone – prawdopodobnie zadziałała moc poczty pantoflowej. Wieść o niesamowitej zabawie niosła się wśród tubylców oraz turystów, aż dotarła do przewodników. Od tej pory, co roku każdy chce poczuć na własnej skórze czym jest Full Moon Party. Choć podróż do Tajlandii to kosztowna zabawa, turystów nie brakuje i liczba zainteresowanych imprezowiczów cały czas rośnie. To jedno z przeżyć, które znajduje się na liście „Before I die” wielu osób na świecie!

Nie igraj z ogniem

Co robić podczas eventu? Oczywiście na dobrej imprezie nie może zabraknąć muzyki. Na tym evencie odnajdą się fani bardzo różnych gatunków. Od psytrance’u, przez R&B, house, drum and bass, dance aż po reggae. Wystarczy przejść od jednej sceny do drugiej, by znaleźć dźwięki, przy których będziemy się bawić najlepiej. Jak na dobrej klasy festiwalu, prawda? Jednak taniec to nie jedyna forma rozrywki podczas Full Moon Party.

Podczas eventu, najczęściej możemy spotkać artystów, wykonujących różnego rodzaju fire show. Ogniska, czy pokazy sztucznych ogni to najczęściej wykorzystywane zabiegi uatrakcyjnienia nocnej imprezy. Odważni mogą spróbować swoich sił w skakaniu przez skakankę. Płonącą skakankę. Musisz jednak pamiętać, że na Full Moon Party, organizatorzy nie zawsze zwracają uwagę na przepisy BHP, które zdają się tam nie funkcjonować. Alkohol plus skoki przez płonące obiekty – to nie jest zbyt dobre połączenie.

Skoro już wspominamy o alkoholu – jego również nie brakuje na Full Moon Party. Jest on jednak podawany w dość niebanalnej formie. Plastikowe wiaderka, u nas znane głównie z piaskownic, na Koh Phangan pełnią rolę kieliszków na drinki!

Choć całokształt brzmi jak całkiem niezła impreza, to jednak można w wielu miejscach przeczytać lub usłyszeć spekulacje na ten temat. Profesjonalni organizatorzy eventów i media z różnych zakątków na świecie mówią o Full Moon Party jako o niezbyt odpowiedzialnej i bezpiecznej akcji, właśnie ze względu na połączenie alkoholu z ogniem. Znane są przypadki tancerzy, którzy podczas swoich pokazów z ogniem poparzyli uczestników imprezy. Większość z tych tancerzy także jest nieco „rozluźniona” i raczej traktuje taniec z ogniem jako dobrą zabawę, w związku z czym ich uwaga bywa uśpiona. Tam nikt nie wydziela terenu, na którym odbywa się pokaz ognia. Artyści prezentują swoje zdolności właściwie wszędzie, nie przejmując się bezpieczną odległością od innych imprezowiczów. Pijani uczestnicy natomiast traktują często skok przez płonące obręcze czy skakanki jako „alkoholowy challenge” i wielokrotnie taka akcja kończyła się poparzeniem.

Jak się nosić na Full Moon Party?

Gdybyśmy mieli określić styl uczestników tego eventów jednym hasłem, brzmiałoby ono ,,Świeć się!”. Już po wejściu na teren imprezy zauważymy stoiska obładowane odblaskowymi gadżetami. Nie imprezie nie brakuje również ,,artystów”, którzy za opłatą chętnie pomalują nas farbami fluorescencyjnymi. Zanim zdecydujemy się na ich usługi, warto zaoszczędzić, wcześniej kupując barwniki – znajdziecie je w wielu sklepach na wyspie.

Na imprezie królują stroje kąpielowe lub letnie, zwiewne ubrania. Jest plażowo i na luzie. A fluo party weszło w krew wszystkim uczestnikom „księżycowej” imprezy i wprowadza na wyspę klubowy element, bo przecież świecące opaski i farby kojarzą się głównie z klubowym klimatem.

Z jakimi problemami zmagają się organizatorzy?

Z perspektywy uczestnika, Full Moon Party to idealna okazja na dobrą zabawę. Jednak organizatorzy nie zawsze mają lekko. Obok połączeń ognia z alkoholem, o którym już wspomnieliśmy, poważnym problemem są narkotyki. Podczas eventu, turyści mogą natknąć się na dilerów, którzy starają się wmówić, że sprzedawane przez nich substancje są legalne. Organizatorzy ostrzegają przed tym procederem na swojej stronie internetowej. Warto pamiętać, że w Tajlandii zażywanie narkotyków jest zabronione.

Kolejną trudną do rozwiązania kwestią są… śmieci. Skutkiem ubocznym Full Moon Party jest zanieczyszczenie środowiska. Gdy, po skończonej imprezie, nad plażą pojawia się słońce, po dobrej zabawie pozostaje ślad w postaci pustych butelek, puszek, czy zużytych słomek. Wiele z nich, zostaje zebrane przez fale do oceanu. Film dokumentalny na ten temat stworzyli Benjamin Jones i Shana Kale.

 

Mimo tych problemów, organizatorzy eventu nie zamierzają przestać go kontynuować. W końcu Full Moon Party co miesiąc przyciąga nawet 30 tysięcy spragnionych rozrywki turystów, co przynosi ogromny zysk. Jednak kłopotliwe sytuacje powinny zostać wzięte pod uwagę – zwłaszcza śmieci, które zabiera ocean. Czystość pozostawia wiele do życzenia, jeśli chodzi o niektóre festiwale i imprezy masowe, jednak finalnie zawsze ktoś ten bałagan sprząta. W tym przypadku śmieci w połowie sprzątane są przez ocean. I to co miesiąc. Dlatego jeśli Full Moon Party ma nadal trwać, organizatorzy powinni położyć duży nacisk na ten aspekt. Tak samo jak na bezpieczeństwo – czyli kwestię zabaw z ogniem i dealerów narkotyków. Każda, nawet najbardziej dzika i szalona impreza powinna mimo wszystko mieć jakieś granice. Choć z drugiej strony te nie do końca idealne i legalne elementy imprezy sprawiają, że Full Moon Party to jeszcze bardziej pociągający i oblegany cykl imprez. W końcu to, co zakazane, wzbudza największe emocje!